|
WIECZERZA PAŃSKA JAKO SCHEMAT ŻYCIA
Bogumił Jarmulak
Kiedy Jezus ustanowił
Wieczerzę Pańską, wziął chleb, podziękował, złamał i mówiąc: "To jest
ciało moje", rozdał uczniom, by jedli. Czy ta kolejność ma jakieś
znaczenie? Jak najbardziej, bo przecież Syn Boży niczego nie czyni bez
powodu lub przypadkowo. Ponieważ Wieczerza Pańska jest sakramentem
Nowego Przymierza, w którym Chrystus stał się nowym Adamem, by pod Jego
wodzą nowa ludzkość wzięła w posiadanie Ziemię i panowała na niej ku
chwale Boga, dlatego możemy przypuszczać, że znajdziemy w Wieczerzy
wskazówki, jak wypełnić to zadanie. Powinniśmy więc założyć, że nie
tylko elementy użyte przez Jezusa podczas Wieczerzy, ale i porządek
czynności niesie z sobą pewne przesłanie. To założenie wstępne zabiera
nas do pierwszego Adama i ogrodu Eden.
Kiedy Bóg stworzył człowieka, umieścił go w ziemi
Eden, w której zasadził ogród. Człowiek miał opiekować się ogrodem, na
tym jednak nie miało skończyć się jego zadanie. Bóg powiedział bowiem
wcześniej, że daje człowiekowi w posiadanie całą Ziemię. Praca w ogrodzie miała była więc przyuczeniem do dalszej ekspansji.
Istnieje jeszcze jedna przesłanka, wskazująca na
to, że człowiek prędzej czy później miał opuścić Eden. W opisie Ziemi
po jej stworzeniu znajdujemy wzmiankę o rzece, która wypływała z Edenu,
by rozdzielić się na cztery odnogi i nawodnić całą Ziemię. Przynajmniej
u brzegów jednej z nich znajdowały się rzeczy, które musiały zwrócić
uwagę człowieka – złoto, bdelium i onyks. Te właśnie surowce były
później wykorzystane do ozdobienia namiotu zgromadzenia i świątyni.
Ogród Eden był pierwowzorem dla nich obu, ponieważ miały one w
symboliczny sposób przedstawiać to szczególne miejsce spotkań człowieka
z Bogiem. (Każda świątyni jest symbolicznym przedstawieniem wierzeń
danej religii na temat natury świata.) To pozwala wywnioskować, że Bóg
umieścił te surowce w krainie Chawila nad rzeką Piszon po to, by
człowiek udał się tam, wydobył je i wykorzystał do przyozdobienia
ogrodu-świątyni. Później miał to samo uczynić z resztą Ziemi, która w
całości miała zostać urządzona na podobieństwo ogrodu. (Staje się to
jasne, gdy porównamy pierwsze z ostatnimi rozdziałami Biblii.) Człowiek
miał zatem wziąć w posiadanie te ukryte w ziemi surowce, przekształcić
je (np. przetopić lub zmieszać z innymi) i użyć do uczynienia czegoś
nowego, piękniejszego lub lepszego – przemienić je z chwały w chwałę.
Oczywiście, miał czynić to w społeczeństwie przy wykorzystaniu zasady
podziału pracy. Również nie wszystkie swoje wyroby zatrzymałby dla
siebie, ale wymienił na inne – tak więc owoce jego pracy trafiłyby do
innych ludzi i byłyby poddane ich ocenie. Jest to schemat, który widać
w każdym działaniu człowieka. Górnik wydobywa z ziemi rudę, którą
przetapia hutnik, a następnie ktoś inny produkuje samochody, które
kupują ludzie i korzystając z nich, poddają je ocenie. Kaznodzieja
bierze Pismo św., bada je, rozkłada na czynniki pierwsze, by je
następnie poskładać w kazanie i podzielić się owocem swojej pracy ze
zborem.
W dalszej części Pisma św. czytamy, że
rzeczywiście złoto stało się jednym z głównych obiektów pożądania
człowieka – siłą napędową kolejnych podbojów. Żądza złota pchnęła ludzi
do wielu złych czynów. Czyżby Bóg niechcący popchnął człowieka w złym
kierunku – niepotrzebnie zwrócił jego uwagę na złoto? Nie całkiem. Nie
zapominajmy, że złoto było wykorzystywane nie tylko przez złych ludzi
do złych celów, ale i przez dobrych ludzi na chwałę Boga – m.in. do
przyozdobienia świątyni. Ta obserwacja pozwala stwierdzić, gdzie tkwi
różnica pomiędzy dobrym i złym wykorzystaniem zasobów natury lub
generalnie wszelkim ludzkim działaniem. Tą różnicą jest dziękczynienie
lub jego brak. Wszyscy bierzemy w swoje ręce (w posiadanie) różne
rzeczy lub sprawy i przetwarzamy je na to, co uważamy za lepsze lub
potrzebne. Nie zawsze jednak towarzyszy temu dziękczynienie, czyli
rozpoznanie, że wszelkie dobre rzeczy pochodzą od Boga i że mamy czynić
z nich użytek dla Jego chwały.
To dlatego Jezus po tym jak wziął chleb, podziękował.
To dlatego Wieczerza zwana jest też Eucharystią, co po grecku znaczy
właśnie "dziękczynienie." Z tego też powodu Wieczerza bez modlitwy
dziękczynnej staje się antysakramentem, ponieważ jest symbolem
bezbożnego postępowania.
Złamanie chleba oznacza w tym schemacie
przetworzenie jednej rzeczy w inną – Jezus wziął chleb, ale po złamaniu
nazwał je swoim ciałem. Wieczerza bez złamania chleba oznacza odmowę
przetworzenia otaczającej nas rzeczywistości na chwałę Boga. Może nam
się zdawać, że nie powinniśmy tykać tego, co Bóg uczynił dobrym, bo,
jak mówią, "lepsze jest wrogiem dobrego". Tak jednak nie jest, bo
przecież Bóg sam oczekuje tego, że weźmiemy w posiadanie i przetworzymy
to, co nam dał.
Następnie Jezus podzielił się "owocami swojej
pracy" z innymi, by z nich korzystali i dokonali ich oceny. Dlatego
musimy zjeść, posmakować złamany chleb, bo odmowa tej czynności
oznaczałaby wyłamanie się ze schematu – zakwestionowanie Bożego
porządku świata. Dlatego Wieczerza odbywa się w Kościele, a więc w
kontekście wspólnoty, ponieważ wskazuje na społeczny charakter
ludzkiego życia. Wieczerza indywidualna sprawowana w domu także jest
antysakramentem, ponieważ wychwala indywidualizm i izolacjonizm.
(Oczywiście, nie mówię tu o odwiedzaniu chorych przez starszych zboru.)
Wieczerza wskazuje zatem na znaczenie i wartość ludzkiej pracy i życia
w społeczeństwie – jak nie pracujemy dla siebie, tak też nie żyjemy dla
siebie.
Jednak nie zapominajmy, że Wieczerza to nie tylko
schemat – to również elementy, czyli chleb i wino. Znów musimy
powiedzieć, że nie bez powodu Jezus wybrał właśnie je, a nie np. owoce
i sok. Chleb jemy, by nabrać siły do pracy. Wino pijemy, by odpocząć i
cieszyć się owocami pracy. Chleb to pokarm alfa, a wino – omega. Chleb
i wino to także obraz Królestwa Bożego, które rozrasta się i wypełnia
cały świat. Drożdże, które przemieniają naturę ciasta i zaczynu,
symbolizują działanie Ducha Świętego w Kościele i świecie.
Widzimy zatem, że nie bez znaczenia jest kolejność
spożywania chleba i wina. Mówią o tym wszystkie biblijne opisy
Wieczerzy – najpierw chleb, a na końcu wino. Najpierw praca, a potem
radość odpoczynku. Najpierw cierpienie, potem chwała. Odwrócenie
kolejności byłoby zakwestionowaniem Bożego porządku stworzenia.
Dowolność w sprawowaniu Wieczerzy uczy nas
dowolności w wykonywaniu innych obowiązków nałożonych na nas przez
Boga, bo jeśli w małym nie jesteśmy wierni, to jak możemy być wierni w
wielkim? Jeśli nie nauczyliśmy się biblijnie obchodzić Wieczerzy
Pańskiej, to nie oczekujmy, że Bóg powierzy nam inne, większe zadania.
|