NABOŻEŃSTWO TO DIALOG

Peter J. Leithart

Dostęp do Ojca przez Syna i Ducha
Pismo Święte przedstawia zbliżanie się do Boga, co ma miejsce podczas nabożeństwa, jako wydarzenie trynitarne. Wynika to między innymi z ofiarniczego charakteru chrześcijańskiego nabożeństwa. Ofiarowanie się Jezusa Ojcu przez Ducha (Hbr 9,14) jest wypełnieniem starotestamentowych ofiar (jak wynika to z kontekstu Hbr 9) i jako takie stanowi podstawę dla naszego ofiarowania się Ojcu. Przez Syna, naszego Arcykapłana, i w Duchu ofiarujemy Ojcu uwielbienie. Możemy też powiedzieć, że Syn ofiaruje nas Ojcu. To wszystko dzieje się podczas nabożeństwa.
 
Najwyraźniej widać to w Liście do Efezjan 2,11-22. Po pierwsze, kontekst tego fragmentu mówi o włączeniu pogan do jednego nowego człowieka, Jezusa Chrystusa. Ci, którzy byli obcymi i pozostawali z dala od przymierza i wspólnoty Izraela, teraz zostali do nich włączeni (w. 12-13). Śmierć Jezusa nie tylko buduje most między Bogiem a człowiekiem, ale też burzy mur, który oddzielał Żydów i pogan w czasach Starego Przymierza. Po drugie, z tego powodu Żydzi i poganie tworzą wspólnie nie tylko nowego człowieka/nową ludzkość (nowego Adama), ale też nową rodzinę/domostwo (w. 19) i budują się w świątynię dla Pana – miejsce, które Bóg zamieszkuje przez Ducha (w. 21-22). Określenie "obcy i dalecy" pochodzi z IV Mojżeszowej (Księgi Liczb), gdzie czytamy o zakazie wejścia do świątyni dla obcych (1,51; 3,10). Zatem nowa więź między Żydami i poganami ma w pierwszym rzędzie wymiar liturgiczny.
 
W tym kontekście Paweł mówi o dostępie, jaki mamy do Ojca – tak Żydzi, jak i poganie (w. 18). Ten wspólny dostęp jest dziełem Syna i Ducha. Mamy dostęp przez Tego, który jest naszym pokojem i który zniszczył w swoim ciele wrogość; który na krzyżu pojednał z Bogiem Żydów i pogan w jednym ciele; który przyszedł, by ogłosić pokój (w. 14-17). Ponadto mamy dostęp do Ojca w jednym Duchu danym tak Żydom, jak i poganom. Zatem nasze zbliżanie się do Boga angażuje wszystkie Osoby Trójcy – zbliżamy się do Ojca dzięki wstawiennictwu Syna i w mocy Ducha.
 
Jak napisał Robert Letham (The Holy Trinity), "nabożeństwo Kościoła jest komunią Trójcy Świętej z Bożym ludem. Mamy skłonność do postrzegania nabożeństwa jako czegoś, co my robimy, ale (...) nabożeństwo to przede wszystkim to, co czyni dla nas Bóg. On inicjuje i kieruje naszymi działaniami (...) Ponieważ otrzymujemy zbawienie dzięki więzi z Chrystusem, dlatego to, co naturalnie należy do Niego, z łaski staje się również naszym udziałem. Zatem kiedy On ofiaruje się Ojcu, wtedy ofiaruje Ojcu również nas, swój lud. Tym samym możemy uczestniczyć w Jego więzi z Ojcem (...) Można powiedzieć, że jedynym prawdziwym czcicielem Ojca jest Syn, my zaś z łaski zostaliśmy dopuszczeni do udziału w Jego akcie uwielbienia. Koncentracja na tym, co my robimy na nabożeństwie, jest pelagiańska w swym charakterze. Co więcej, czcimy Ojca w Synu przez Ducha. Jak zauważył John Thompson, ‘jeśli pamiętamy, co Nowy Testament mówi na temat tego, jak spotykamy się z Bogiem, jak Go poznajemy i czcimy, to oczywiste staje się, że również nabożeństwo nie jest w pierwszym rzędzie tym, co my robimy, ale – jak całe zbawienie – tym, co Bóg czyni dla nas, jest Jego darem‘".
 
Boże działanie w nas
Trójjedyny Bóg otacza nas i przygarnia, byśmy mogli zbliżyć się do Niego w nabożeństwie. Zatem z jednej strony możemy mówić o tym, że nabożeństwo odbywa się między Osobami Trójcy, a my, w Chrystusie i przez Ducha, w nim uczestniczymy. Z drugiej strony pamiętajmy, że nabożeństwo służy też czczeniu Trójjedynego Boga. Oba te aspekty nabożeństwa nie są jednym i tym samym. Znów warto przytoczyć uwagę Lethama, że nabożeństwo to w pierwszej kolejności nie to, co my czynimy dla Boga, ale co Bóg czyni dla nas. Jeśli bowiem na nabożeństwie modlimy się, śpiewamy, słuchamy, jemy – to czynimy to w odpowiedzi na Boże działanie. Bóg wzywa nas do odnowienia przymierza, a odnowa przymierza jest przede wszystkim Jego dziełem. Ojciec odnawia więź z nami w Duchu przez Syna .
 
Jak wykazał Jeff Meyers (The Lord's Service), powyższe rozważania pozwalają zrozumieć, dlaczego gromadzimy się jako Kościół. Często słyszymy, że w czasie nabożeństwa musimy zapomnieć o sobie i skoncentrować się na Bogu, by oddać Mu cześć, nie zaś "wynieść" coś dla siebie. Takie podejście grozi niebezpiecznym zbliżeniem się do pelagianizmu. Pamiętajmy, że nabożeństwo to przede wszystkim Słowo i Sakramenty – oba są darami Boga dla nas, nie zaś czymś, co robimy dla Boga. Spotykamy się na nabożeństwie po to, by Trójjedyny Bóg odnowił nas przez oczyszczenie z grzechów, pouczenie o swych drogach i nakarmienie u swego stołu.
 
Dialog
Nietrudno wykazać, że nabożeństwo ma formę dialogu. Po pierwsze, widzimy dialog w nabożeństwie Izraela (1 Krl 16,7-36; 2 Krn 5,11-14; Neh 8,1-8) oraz w nabożeństwie opisanym w Objawieniu (Apokalipsie) 4-5. Po drugie, Psalmy są tak napisane, by mogły być czytane lub śpiewane responsoryjnie (naprzemiennie). Widać to szczególnie wyraźnie w Psalmie 136 (por. 2 Krn 5), który zawiera refren w każdej zwrotce. Podobnie wiele innych Psalmów zawiera tak zwane paralelizmy, które polegają na powtarzaniu tej samej myśli innymi słowami w celu poszerzenia perspektywy lub pogłębienia myśli. Jak stwierdził Richard Leonard, "w antyfonalnej muzyce dwie grupy wykonawców rozmawiają z sobą w stwierdzeniach i odpowiedziach. Przykłady takich utworów znajdujemy w Biblii, między innymi w Psalmach 24 i 118 oraz w pieśni serafinów z Księgi Izajasza 6,3 – wizji bez wątpienia zainspirowanej śpiewami świątynnych chórów. Ten przykład pokazuje, że obok wykształconych muzyków również zgromadzeni na nabożeństwie wierni mogą włączyć się w responsoryjny śpiew".
 
Ten dialog wyraźnie jest widoczny w porządku nabożeństwa, jaki wykształcił się w historii Kościoła: Bóg wzywa nas na nabożeństwo – my odpowiadamy, wchodząc do Jego przedsionków z pieśnią chwały; Bóg wzywa nas do wyznania grzechów – my odpowiadamy, padając na kolana; Bóg ogłasza przebaczenie grzechów – my odpowiadamy z radością; Bóg mówi do nas w czytaniach i wykładzie Pisma – my odpowiadamy złożeniem darów; Bóg zaprasza nas do stołu – my jemy i pijemy. Ten sam schemat widoczny jest także w dialogu, jaki odbywa się między prowadzącym nabożeństwo a ludem.
 
Skąd jednak wzięła się ta forma nabożeństwa? Krótko mówiąc, wynika ona ze sposobu, w jaki Bóg odnawia przymierze z człowiekiem. Duchowny został ordynowany do zwiastowania ludowi Słowa Bożego, a lud odpowiadając na słowa duchownego, odpowiada na Słowo Boże. (Jeśli to wydaje się być zbytnim wywyższeniem duchownego, to chciałbym zauważyć, że jest wprost przeciwnie. Duchowny w tym schemacie nabożeństwa nie występuje we własnym imieniu, nie ogłasza odpuszczenia grzechów we własnej mocy, nie przemawia w oparciu o własny autorytet, itd. A jeśli duchowny nie występuje na nabożeństwie jako posłaniec Boży, to co lub kto pozwala mu przemawiać z taką odwagą i autorytetem? Chyba, że to wszystko jest bluźnierstwem.)
 
Odnowa przymierza – więzi Boga z ludem – dokonuje się przez liturgiczną konwersację. To jednak nie wszystko. Dialogiczna forma nabożeństwa zdaje się być zakorzeniona w jego trynitarnym charakterze. Duch zamieszkuje w nas i wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach (Rz 8,26). Kiedy modlimy się w Duchu, Duch modli się z nami i angażuje nas do rozmowy odbywającej się między Osobami Trójcy. Podobnie, jeśli modlimy się w i przez Syna, to przez łaskę stajemy się uczestnikami trynitarnej wspólnoty. Nabożeństwo ma więc formę dialogu nie z przypadku, lecz z zasady, ponieważ w nabożeństwie chodzi przede wszystkim o łaskawe włączenie nas do rozmowy między Ojcem, Synem i Duchem Świętym.
 
Tłum. B. Jarmulak. Tytuł oryginału: Trinity, Worship, and Dialogue. Artykuł ukazał się na: leithart.com 
 
Powrót do: Home lub Czytelnia