Dostęp do Ojca przez Syna i Ducha
Pismo Święte przedstawia zbliżanie się do Boga, co
ma miejsce podczas nabożeństwa, jako wydarzenie trynitarne. Wynika to
między innymi z ofiarniczego charakteru chrześcijańskiego nabożeństwa.
Ofiarowanie się Jezusa Ojcu przez Ducha (Hbr 9,14) jest wypełnieniem
starotestamentowych ofiar (jak wynika to z kontekstu Hbr 9) i jako
takie stanowi podstawę dla naszego ofiarowania się Ojcu. Przez Syna,
naszego Arcykapłana, i w Duchu ofiarujemy Ojcu uwielbienie. Możemy też
powiedzieć, że Syn ofiaruje nas Ojcu. To wszystko dzieje się podczas
nabożeństwa.
Najwyraźniej widać to w Liście do Efezjan 2,11-22.
Po pierwsze, kontekst tego fragmentu mówi o włączeniu pogan do jednego
nowego człowieka, Jezusa Chrystusa. Ci, którzy byli obcymi i
pozostawali z dala od przymierza i wspólnoty Izraela, teraz zostali do
nich włączeni (w. 12-13). Śmierć Jezusa nie tylko buduje most między
Bogiem a człowiekiem, ale też burzy mur, który oddzielał Żydów i pogan
w czasach Starego Przymierza. Po drugie, z tego powodu Żydzi i poganie
tworzą wspólnie nie tylko nowego człowieka/nową ludzkość (nowego
Adama), ale też nową rodzinę/domostwo (w. 19) i budują się w świątynię
dla Pana – miejsce, które Bóg zamieszkuje przez Ducha (w. 21-22).
Określenie "obcy i dalecy" pochodzi z IV Mojżeszowej (Księgi Liczb),
gdzie czytamy o zakazie wejścia do świątyni dla obcych (1,51; 3,10).
Zatem nowa więź między Żydami i poganami ma w pierwszym rzędzie wymiar
liturgiczny.
W tym kontekście Paweł mówi o dostępie, jaki mamy
do Ojca – tak Żydzi, jak i poganie (w. 18). Ten wspólny dostęp jest
dziełem Syna i Ducha. Mamy dostęp przez Tego, który jest naszym pokojem
i który zniszczył w swoim ciele wrogość; który na krzyżu pojednał z
Bogiem Żydów i pogan w jednym ciele; który przyszedł, by ogłosić pokój
(w. 14-17). Ponadto mamy dostęp do Ojca w jednym Duchu danym tak Żydom,
jak i poganom. Zatem nasze zbliżanie się do Boga angażuje wszystkie
Osoby Trójcy – zbliżamy się do Ojca dzięki wstawiennictwu Syna i w mocy
Ducha.
Jak napisał Robert Letham (The Holy Trinity),
"nabożeństwo Kościoła jest komunią Trójcy Świętej z Bożym ludem. Mamy
skłonność do postrzegania nabożeństwa jako czegoś, co my robimy, ale
(...) nabożeństwo to przede wszystkim to, co czyni dla nas Bóg. On
inicjuje i kieruje naszymi działaniami (...) Ponieważ otrzymujemy
zbawienie dzięki więzi z Chrystusem, dlatego to, co naturalnie należy
do Niego, z łaski staje się również naszym udziałem. Zatem kiedy On
ofiaruje się Ojcu, wtedy ofiaruje Ojcu również nas, swój lud. Tym samym
możemy uczestniczyć w Jego więzi z Ojcem (...) Można powiedzieć, że
jedynym prawdziwym czcicielem Ojca jest Syn, my zaś z łaski zostaliśmy
dopuszczeni do udziału w Jego akcie uwielbienia. Koncentracja na tym,
co my robimy na nabożeństwie, jest pelagiańska w swym charakterze. Co
więcej, czcimy Ojca w Synu przez Ducha. Jak zauważył John Thompson,
‘jeśli pamiętamy, co Nowy Testament mówi na temat tego, jak spotykamy
się z Bogiem, jak Go poznajemy i czcimy, to oczywiste staje się, że
również nabożeństwo nie jest w pierwszym rzędzie tym, co my robimy, ale
– jak całe zbawienie – tym, co Bóg czyni dla nas, jest Jego darem‘".
Boże działanie w nas
Trójjedyny Bóg otacza nas i przygarnia, byśmy
mogli zbliżyć się do Niego w nabożeństwie. Zatem z jednej strony możemy
mówić o tym, że nabożeństwo odbywa się między Osobami Trójcy, a my, w
Chrystusie i przez Ducha, w nim uczestniczymy. Z drugiej strony
pamiętajmy, że nabożeństwo służy też czczeniu Trójjedynego Boga. Oba te
aspekty nabożeństwa nie są jednym i tym samym. Znów warto przytoczyć
uwagę Lethama, że nabożeństwo to w pierwszej kolejności nie to, co my
czynimy dla Boga, ale co Bóg czyni dla nas. Jeśli bowiem na
nabożeństwie modlimy się, śpiewamy, słuchamy, jemy – to czynimy to w
odpowiedzi na Boże działanie. Bóg wzywa nas do odnowienia przymierza, a
odnowa przymierza jest przede wszystkim Jego dziełem. Ojciec odnawia
więź z nami w Duchu przez Syna .
Jak wykazał Jeff Meyers (The Lord's Service),
powyższe rozważania pozwalają zrozumieć, dlaczego gromadzimy się jako
Kościół. Często słyszymy, że w czasie nabożeństwa musimy zapomnieć o
sobie i skoncentrować się na Bogu, by oddać Mu cześć, nie zaś "wynieść"
coś dla siebie. Takie podejście grozi niebezpiecznym zbliżeniem się do
pelagianizmu. Pamiętajmy, że nabożeństwo to przede wszystkim Słowo i
Sakramenty – oba są darami Boga dla nas, nie zaś czymś, co robimy dla
Boga. Spotykamy się na nabożeństwie po to, by Trójjedyny Bóg odnowił
nas przez oczyszczenie z grzechów, pouczenie o swych drogach i
nakarmienie u swego stołu.
Dialog
Nietrudno wykazać, że nabożeństwo ma formę
dialogu. Po pierwsze, widzimy dialog w nabożeństwie Izraela (1 Krl
16,7-36; 2 Krn 5,11-14; Neh 8,1-8) oraz w nabożeństwie opisanym w
Objawieniu (Apokalipsie) 4-5. Po drugie, Psalmy są tak napisane, by
mogły być czytane lub śpiewane responsoryjnie (naprzemiennie). Widać to
szczególnie wyraźnie w Psalmie 136 (por. 2 Krn 5), który zawiera refren
w każdej zwrotce. Podobnie wiele innych Psalmów zawiera tak zwane
paralelizmy, które polegają na powtarzaniu tej samej myśli innymi
słowami w celu poszerzenia perspektywy lub pogłębienia myśli. Jak
stwierdził Richard Leonard, "w antyfonalnej muzyce dwie grupy
wykonawców rozmawiają z sobą w stwierdzeniach i odpowiedziach.
Przykłady takich utworów znajdujemy w Biblii, między innymi w Psalmach
24 i 118 oraz w pieśni serafinów z Księgi Izajasza 6,3 – wizji bez
wątpienia zainspirowanej śpiewami świątynnych chórów. Ten przykład
pokazuje, że obok wykształconych muzyków również zgromadzeni na
nabożeństwie wierni mogą włączyć się w responsoryjny śpiew".
Ten dialog wyraźnie jest widoczny w porządku
nabożeństwa, jaki wykształcił się w historii Kościoła: Bóg wzywa nas na
nabożeństwo – my odpowiadamy, wchodząc do Jego przedsionków z pieśnią
chwały; Bóg wzywa nas do wyznania grzechów – my odpowiadamy, padając na
kolana; Bóg ogłasza przebaczenie grzechów – my odpowiadamy z radością;
Bóg mówi do nas w czytaniach i wykładzie Pisma – my odpowiadamy
złożeniem darów; Bóg zaprasza nas do stołu – my jemy i pijemy. Ten sam
schemat widoczny jest także w dialogu, jaki odbywa się między
prowadzącym nabożeństwo a ludem.
Skąd jednak wzięła się ta forma nabożeństwa?
Krótko mówiąc, wynika ona ze sposobu, w jaki Bóg odnawia przymierze z
człowiekiem. Duchowny został ordynowany do zwiastowania ludowi Słowa
Bożego, a lud odpowiadając na słowa duchownego, odpowiada na Słowo
Boże. (Jeśli to wydaje się być zbytnim wywyższeniem duchownego, to
chciałbym zauważyć, że jest wprost przeciwnie. Duchowny w tym schemacie
nabożeństwa nie występuje we własnym imieniu, nie ogłasza odpuszczenia
grzechów we własnej mocy, nie przemawia w oparciu o własny autorytet,
itd. A jeśli duchowny nie występuje na nabożeństwie jako posłaniec
Boży, to co lub kto pozwala mu przemawiać z taką odwagą i autorytetem?
Chyba, że to wszystko jest bluźnierstwem.)
Odnowa przymierza – więzi Boga z ludem – dokonuje
się przez liturgiczną konwersację. To jednak nie wszystko. Dialogiczna
forma nabożeństwa zdaje się być zakorzeniona w jego trynitarnym
charakterze. Duch zamieszkuje w nas i wstawia się za nami w
niewysłowionych westchnieniach (Rz 8,26). Kiedy modlimy się w Duchu,
Duch modli się z nami i angażuje nas do rozmowy odbywającej się między
Osobami Trójcy. Podobnie, jeśli modlimy się w i przez Syna, to przez
łaskę stajemy się uczestnikami trynitarnej wspólnoty. Nabożeństwo ma
więc formę dialogu nie z przypadku, lecz z zasady, ponieważ w
nabożeństwie chodzi przede wszystkim o łaskawe włączenie nas do rozmowy
między Ojcem, Synem i Duchem Świętym.
Tłum. B. Jarmulak. Tytuł oryginału: Trinity, Worship, and Dialogue. Artykuł ukazał się na: leithart.com