Jakiś czas temu
uczestniczyłem w egzaminie pewnego kandydata na duchownego. Człowiek
ten miał wielkie kłopoty zwłaszcza z pytaniami dotyczącymi sakramentów.
Kiedy przyszło do wyjaśnienia natury sakramentu, jeden z egzaminatorów,
chcąc mu pomóc, poprosił, by kandydat opisał sposób działania
sakramentów, a zwłaszcza ich związku z łaską. Oczywistym było, że
pytający oczekiwał stwierdzenia, iż sakramenty przemawiają do oczu
osoby wierzącej, podczas gdy Słowo przemawia do jego uszu - według
niego elementem wyróżniającym sakrament była jego widzialność. Niestety
wszelkie pytania pomocnicze niewiele pomogły kandydatowi.
Ta sytuacja jest tylko pomniejszą ilustracją
trudności, z jaką Kościół zmaga się od początku swego istnienia - jak
zdefiniować sakrament. Nie trzeba zbytnio zagłębiać się w historię
Kościoła, by dostrzec oznaki tej trudności: liczne debaty na temat
liczby sakramentów, ich skuteczności, administracji itp. Wszystkie
dotyczyły w gruncie rzeczy jednego - definicji sakramentu. Niniejszym
omówię dwa w mojej opinii główne problemy w protestanckiej
sakramentologii i zaproponują ich rozwiązanie.
1. Dla protestantów podstawowym problemem jest
sformułowanie takiej definicji sakramentu, by obejmowała ona tak
chrzest, jak i eucharystię, oraz tylko chrzest i eucharystię. Inne
gałęzie chrześcijaństwa nie mają tego problemu. W szczególności
prawosławie nie zna tego problemu, gdyż pojmuje ono sakrament tak
szeroko, iż niemal wszystko staje się sakramentem. W katolicyzmie
spotykamy zaś skłonność do nazywania sakramentem każdego obrządku, a
nawet samego Kościoła.
Trudność ze znalezieniem zawężonej definicji
sakramentu widać wyraźnie na przykładzie dyskusji zawartej w The Church
of Christ Jamesa Bannermana. Bannerman uważa, że „z każdym właściwie
sprawowanym obrządkiem związana jest obietnica łaski”. Poza wszelkimi
naturalnymi skutkami „istnieją jeszcze duchowe skutki sprawowanych w
Kościele obrzędów, które różnią się od naturalnych, a pojawiają się
dzięki błogosławieństwu Chrystusa i działaniu Ducha”. W skrócie, Duch
sprawia, że „każdy obrzęd Kościoła (...) staje się źródłem
nadnaturalnej łaski” - środkiem łaski jest więc modlitwa, nabożeństwo,
wspólnota, dyscyplina itp.
Jeśli tak jest, to na jakiej podstawie wyróżnia
się chrzest i Wieczerzę jako „sakramenty” Kościoła? Bannerman
odpowiada, że sakramenty, podobnie jak Słowo, zwracają się do rozumu,
choć sakramenty cechuje także to, iż „adresowane są jednocześnie do
zewnętrznych zmysłów i wewnętrznego umysłu”. Mamy tu do czynienia ze
szczególną służbą sakramentów wobec „dwojakiej natury człowieka
składającego się z ciała i duszy, zmysłów i zrozumienia - sakramenty
przemawiają zarówno to zewnętrznej, jak i wewnętrznej natury osoby
wierzącej”.
Słowa Bannermana nie wytrzymują krytyki w dwóch
punktach. Po pierwsze, kryjąca się za nimi filozofia języka jest w
gruncie rzeczy racjonalistyczna. Który współczesny teolog uważa, że
słowa dotykają tylko „intelektu i duchowej natury człowieka”? Nie
trzeba akceptować wszystkich twierdzeń współczesnej lingwistyki, by
zgodzić się, że oddziaływanie słowa nie ogranicza się do sfery
intelektualnej. Po drugie, co jest jeszcze bardziej oczywiste, nie
sposób mówić, słuchać, śpiewać czy też modlić się bez udziału ciała i
zmysłów. Kazanie angażuje zmysł słuchu tak samo, jak sakrament angażuje
wzrok, smak i dotyk. Zaś skoro tak jest, to sakramenty nie różnią się
od innych obrzędów tym, że angażują zmysły.
Jednym ze sposobów obrony protestanckiej nauki o
dwóch sakramentach jest odwołanie sięprzymierzowego ich charakteru.
Przymierze jest oczywiście kluczem do reformowanego pojmowania
sakramentów. Ponieważ sakramenty są znakami i pieczęciami przymierza,
dlatego jako takie wyróżniają lud przymierza spośród reszty ludzkości.
Tylko lud Boży i cały lud Boży otrzymuje te znaki. Takie rozumienie
sakramentów wyklucza z ich szeregu takie obrzędy jak ślub i święcenia,
ponieważ dotyczą one tylko pewnych grup ludzi pośród ludu przymierza.
Jednak nawet taka definicja sakramentu nie jest
wystarczająca, ponieważ nie wyklucza konfirmacji, pokuty lub
namaszczenia chorych ze zbioru sakramentów. Niemniej dwa pierwsze nie
zaliczamy do sakramentów, ponieważ są to obrzędy zwyczajowe, a nie
nakazane w Biblii, zaś namaszczenie choć jest opisane w Biblii, to
jednak nie dotyczy wszystkich członków ludu Bożego.
Z drugiej strony mamy w Kościele inne obrzędy czy
też czynności, w których uczestniczy cały lud - modlitwa, nabożeństwo -
a jednak nie uważamy ich za sakramenty.
2. Bannerman redukuje zmysły do jednego - wzroku.
Takie podejście ma za sobą długą i szacowną historię. Już Augustyn
zdefiniował sakrament jako „widzialny znak niewidzialnej łaski”, zaś
Kalwin zdaje się z nim w pełni zgadzać (Institutio Christianae
religionis, 4.14.1). Dla obu w definiowaniu sakramentów najistotniejsze
było to, że mają one charakter zewnętrznego znaku. Kalwin dodaje przy
tym, że sam znak nie jest jeszcze sakramentem - fizycznemu elementowi
musi towarzyszyć słowo (4.14.4). Tym samym sakrament jest według niego
widzialnym znakiem dołączonym do Słowa.
Takie ujęcie sprawy rodzi jednak wiele problemów.
Jeśli Słowo+Element=Sakrament, to element mógłby być sakramentem (woda
- chrztem, a chleb i wino - ciałem i krwią Chrystusa), nawet jeśli nie
zostałby nikomu udzielony. Być może właśnie taka definicja sakramentu
była przyczyną wielu średniowiecznych nadużyć, którym słusznie skądinąd
sprzeciwiał się sam Kalwin. Kiedy bowiem uwierzymy, że woda, chleb i
wino stają się sakramentami, gdy wypowiadane jest Słowo, oraz że
sakrament jest głównie „widzialnym znakiem”, wtedy pokusa oddawania
czci hostii oraz odprawiania „hokus pokus” staje się niemal nieodparta.
Wielu średniowiecznych teologów stworzyło jednak
bardziej satysfakcjonującą teorię sakramentów. Autor Summa Sententiarum
proponuje trójczłonową, raczej niż dwuczłonową, definicję sakramentu:
Sakrament składa się ze słowa, elementu i działania (dicta, res,
facta). Wszystkie trzy są równie ważne dla właściwego sprawowania
sakramentu. Nie tylko woda i Słowo stanowią chrzest, ale też wylanie
tej wody na osobę chrzczoną. Nie tylko chleb i wino wraz ze Słowem
stanowią Wieczerzę, ale też spożywanie chleba i wina przez wiernych. To
poszerzenie definicji zmusza do postrzegania sakramentów w ramach
liturgicznych czynności. (Polecam artykuły Damiana van den Eynde pt.
The Theory of the Composition of the Sacraments in Early Scholasticism:
Franciscan Studies, w których autor szerzej omawia te kwestie.)
Taka perspektywa uwalnia od pojmowania sakramentów
głównie w kategorii ich „postrzegania” - w końcu nie zostałem
ochrzczony, jeśli tylko widziałem chrzest, ani nie wziąłem udziału w
komunii, jeśli tylko oglądałem Wieczerzę. Obietnica łaski dołączona
jest bowiem do czynienia, a nie do patrzenia.
Tłum. B. Jarmulak. Tyt. oryginału: What is a Sakrament?