CZYM JEST SAKRAMENT

Peter J. Leithart

Jakiś czas temu uczestniczyłem w egzaminie pewnego kandydata na duchownego. Człowiek ten miał wielkie kłopoty zwłaszcza z pytaniami dotyczącymi sakramentów. Kiedy przyszło do wyjaśnienia natury sakramentu, jeden z egzaminatorów, chcąc mu pomóc, poprosił, by kandydat opisał sposób działania sakramentów, a zwłaszcza ich związku z łaską. Oczywistym było, że pytający oczekiwał stwierdzenia, iż sakramenty przemawiają do oczu osoby wierzącej, podczas gdy Słowo przemawia do jego uszu - według niego elementem wyróżniającym sakrament była jego widzialność. Niestety wszelkie pytania pomocnicze niewiele pomogły kandydatowi.
 
Ta sytuacja jest tylko pomniejszą ilustracją trudności, z jaką Kościół zmaga się od początku swego istnienia - jak zdefiniować sakrament. Nie trzeba zbytnio zagłębiać się w historię Kościoła, by dostrzec oznaki tej trudności: liczne debaty na temat liczby sakramentów, ich skuteczności, administracji itp. Wszystkie dotyczyły w gruncie rzeczy jednego - definicji sakramentu. Niniejszym omówię dwa w mojej opinii główne problemy w protestanckiej sakramentologii i zaproponują ich rozwiązanie.
 
1. Dla protestantów podstawowym problemem jest sformułowanie takiej definicji sakramentu, by obejmowała ona tak chrzest, jak i eucharystię, oraz tylko chrzest i eucharystię. Inne gałęzie chrześcijaństwa nie mają tego problemu. W szczególności prawosławie nie zna tego problemu, gdyż pojmuje ono sakrament tak szeroko, iż niemal wszystko staje się sakramentem. W katolicyzmie spotykamy zaś skłonność do nazywania sakramentem każdego obrządku, a nawet samego Kościoła.
 
Trudność ze znalezieniem zawężonej definicji sakramentu widać wyraźnie na przykładzie dyskusji zawartej w The Church of Christ Jamesa Bannermana. Bannerman uważa, że „z każdym właściwie sprawowanym obrządkiem związana jest obietnica łaski”. Poza wszelkimi naturalnymi skutkami „istnieją jeszcze duchowe skutki sprawowanych w Kościele obrzędów, które różnią się od naturalnych, a pojawiają się dzięki błogosławieństwu Chrystusa i działaniu Ducha”. W skrócie, Duch sprawia, że „każdy obrzęd Kościoła (...) staje się źródłem nadnaturalnej łaski” - środkiem łaski jest więc modlitwa, nabożeństwo, wspólnota, dyscyplina itp.
 
Jeśli tak jest, to na jakiej podstawie wyróżnia się chrzest i Wieczerzę jako „sakramenty” Kościoła? Bannerman odpowiada, że sakramenty, podobnie jak Słowo, zwracają się do rozumu, choć sakramenty cechuje także to, iż „adresowane są jednocześnie do zewnętrznych zmysłów i wewnętrznego umysłu”. Mamy tu do czynienia ze szczególną służbą sakramentów wobec „dwojakiej natury człowieka składającego się z ciała i duszy, zmysłów i zrozumienia - sakramenty przemawiają zarówno to zewnętrznej, jak i wewnętrznej natury osoby wierzącej”.
 
Słowa Bannermana nie wytrzymują krytyki w dwóch punktach. Po pierwsze, kryjąca się za nimi filozofia języka jest w gruncie rzeczy racjonalistyczna. Który współczesny teolog uważa, że słowa dotykają tylko „intelektu i duchowej natury człowieka”? Nie trzeba akceptować wszystkich twierdzeń współczesnej lingwistyki, by zgodzić się, że oddziaływanie słowa nie ogranicza się do sfery intelektualnej. Po drugie, co jest jeszcze bardziej oczywiste, nie sposób mówić, słuchać, śpiewać czy też modlić się bez udziału ciała i zmysłów. Kazanie angażuje zmysł słuchu tak samo, jak sakrament angażuje wzrok, smak i dotyk. Zaś skoro tak jest, to sakramenty nie różnią się od innych obrzędów tym, że angażują zmysły.
 
Jednym ze sposobów obrony protestanckiej nauki o dwóch sakramentach jest odwołanie sięprzymierzowego ich charakteru. Przymierze jest oczywiście kluczem do reformowanego pojmowania sakramentów. Ponieważ sakramenty są znakami i pieczęciami przymierza, dlatego jako takie wyróżniają lud przymierza spośród reszty ludzkości. Tylko lud Boży i cały lud Boży otrzymuje te znaki. Takie rozumienie sakramentów wyklucza z ich szeregu takie obrzędy jak ślub i święcenia, ponieważ dotyczą one tylko pewnych grup ludzi pośród ludu przymierza.
 
Jednak nawet taka definicja sakramentu nie jest wystarczająca, ponieważ nie wyklucza konfirmacji, pokuty lub namaszczenia chorych ze zbioru sakramentów. Niemniej dwa pierwsze nie zaliczamy do sakramentów, ponieważ są to obrzędy zwyczajowe, a nie nakazane w Biblii, zaś namaszczenie choć jest opisane w Biblii, to jednak nie dotyczy wszystkich członków ludu Bożego.
 
Z drugiej strony mamy w Kościele inne obrzędy czy też czynności, w których uczestniczy cały lud - modlitwa, nabożeństwo - a jednak nie uważamy ich za sakramenty.
 
2. Bannerman redukuje zmysły do jednego - wzroku. Takie podejście ma za sobą długą i szacowną historię. Już Augustyn zdefiniował sakrament jako „widzialny znak niewidzialnej łaski”, zaś Kalwin zdaje się z nim w pełni zgadzać (Institutio Christianae religionis, 4.14.1). Dla obu w definiowaniu sakramentów najistotniejsze było to, że mają one charakter zewnętrznego znaku. Kalwin dodaje przy tym, że sam znak nie jest jeszcze sakramentem - fizycznemu elementowi musi towarzyszyć słowo (4.14.4). Tym samym sakrament jest według niego widzialnym znakiem dołączonym do Słowa.
 
Takie ujęcie sprawy rodzi jednak wiele problemów. Jeśli Słowo+Element=Sakrament, to element mógłby być sakramentem (woda - chrztem, a chleb i wino - ciałem i krwią Chrystusa), nawet jeśli nie zostałby nikomu udzielony. Być może właśnie taka definicja sakramentu była przyczyną wielu średniowiecznych nadużyć, którym słusznie skądinąd sprzeciwiał się sam Kalwin. Kiedy bowiem uwierzymy, że woda, chleb i wino stają się sakramentami, gdy wypowiadane jest Słowo, oraz że sakrament jest głównie „widzialnym znakiem”, wtedy pokusa oddawania czci hostii oraz odprawiania „hokus pokus” staje się niemal nieodparta.
 
Wielu średniowiecznych teologów stworzyło jednak bardziej satysfakcjonującą teorię sakramentów. Autor Summa Sententiarum proponuje trójczłonową, raczej niż dwuczłonową, definicję sakramentu: Sakrament składa się ze słowa, elementu i działania (dicta, res, facta). Wszystkie trzy są równie ważne dla właściwego sprawowania sakramentu. Nie tylko woda i Słowo stanowią chrzest, ale też wylanie tej wody na osobę chrzczoną. Nie tylko chleb i wino wraz ze Słowem stanowią Wieczerzę, ale też spożywanie chleba i wina przez wiernych. To poszerzenie definicji zmusza do postrzegania sakramentów w ramach liturgicznych czynności. (Polecam artykuły Damiana van den Eynde pt. The Theory of the Composition of the Sacraments in Early Scholasticism: Franciscan Studies, w których autor szerzej omawia te kwestie.)
 
Taka perspektywa uwalnia od pojmowania sakramentów głównie w kategorii ich „postrzegania” - w końcu nie zostałem ochrzczony, jeśli tylko widziałem chrzest, ani nie wziąłem udziału w komunii, jeśli tylko oglądałem Wieczerzę. Obietnica łaski dołączona jest bowiem do czynienia, a nie do patrzenia.
 
Tłum. B. Jarmulak. Tyt. oryginału: What is a Sakrament?
Artykuł ukazał się w Biblical Horizons nr 30 (1991). www.biblicalhorizons.com
 
  Powrót do: Home lub Czytelnia