Modlitwa Pańska, cz. 2
Ralph A. Smith
 
IV. Święć się imię Twoje
Pierwsza z sześciu próśb Modlitwy Pańskiej jest najbardziej podstawowa i ogólna. Prosimy w niej, by imię Boże było traktowane w podobny sposób, jak traktuje się imię wielkich ludzi. Na przykład o Einsteinie zwykle mówi się z szacunkiem i podziwem, a zacytowanie Einsteina to jak powołanie się na niepodważalny autorytet. „Jak powiedział Einstein…” to dla wielu współczesnych ludzi odpowiednik chrześcijańskiego „Jak powiada Pismo…”. Obecnie jednak imię Chrystusa nie jest traktowane w ten sposób nawet przez narody, które jeszcze do niedawna wyznawały chrześcijaństwo. Co więcej, na ulicy i w filmach często funkcjonuje ono jako przekleństwo i wyraz gniewu. Przede wszystkim więc widzimy potrzebę modlitwy o poszanowanie Bożego imienia w tym najprostszym i dosłownym wymiarze, choć oczywiście nie wyczerpuje to znaczenia pierwszej prośby Ojcze nasz.
 
Elementy prośby
Dosłowne tłumaczenie pierwszej prośby Modlitwy Pańskiej jest następujące: „Niech Twe imię będzie uświęcone”. Greckie słowo przetłumaczone jako „uświęcone” to to samo słowo, które znajdujemy w Ew. Jana 17,17: „Poświęć ich w prawdzie Twojej”. Co to jednak znaczy „uświęcić imię Boga”? Nie znaczy to, że w jakiś sposób to my czynimy imię Boga świętym. Chodzi raczej o rozpoznanie, że Jego imię jest święte, oraz o odpowiednie jego traktowanie. Innymi słowy, uświęcenie Bożego imienia to traktowanie go w szczególny sposób („uświęcić” to znaczy „oddzielić”).
 
Musimy też pamiętać o tym, że mówiąc o Bożym imieniu, nie mamy na myśli tylko słowa używanego do zidentyfikowania Boga. Jego imię wyraża bowiem Jego charakter – reprezentuje Go. Zatem to, jak traktujemy imię Boga, objawia to, jak odnosimy się do Niego samego. Szacunek okazany imieniu Boga, to cześć okazana samemu Bogu.
 
Z powyższego wynika, że modlitwa o uświęcenie imienia Bożego to modlitwa o uwielbienie Boga. Widać to wyraźnie na przykładzie synów Aarona, których Bóg zabił, ponieważ nie okazali szacunku należnego Jego imieniu. Jak czytamy w 3. Mojżeszowej (Kapłańskiej) 10,3, świętość Boga to to samo co Jego chwała: „I rzekł Mojżesz do Aarona: Oto, co Pan rzekł: Na bliskich moich okazuje się świętość moja, a wobec całego ludu chwała moja”. Dlatego też aniołowie wielbiący Boga przed Jego tronem nieustannie wołają: „Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów! Pełna jest wszystka ziemia chwały jego” (Iz 6,3; por. Obj/Ap 4,8).
 
Założenia wstępne
Pierwsza prośba Ojcze nasz wynika z dwóch fundamentalnych przesłanek chrześcijańskiej wiary. Po pierwsze, imię Boga godne jest czci i chwały. Bóg jest bowiem Stwórcą i Królem całego świata. Dlatego też jakieś pomniejsze honory po prostu do Niego nie pasują, a nawet stanowią obrazę Jego majestatu. Zatem w pierwszej prośbie zabiegamy o to, co Bogu jak najbardziej się należy ze względu na to, kim jest.
 
Po drugie, niestety wielu ludzi nie oddaje Bogu tego, co Mu jak najbardziej się należy, a więc czci i chwały. Kiedy Paweł pisał o ludzkiej grzeszności, wyraził to następująco: „Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (Rz 2,23). Innymi słowy, żaden człowiek nie wywiązuje się z przyrodzonego obowiązku chwalenia swego Stwórcy. Zamiast okazywać miłość i prawość grzeszne serce skłania się ku występkowi i wrogości wobec Boga i bliźniego.
 
Zatem zbliżamy się do Boga i modlimy, by Jego imię było czczone, ponieważ wiemy, że Bogu należy się chwała, a także jesteśmy zasmuceni, kiedy imię Boga wystawiane jest na pośmiewisko. Jeśli kochamy Boga, to prośba ta wyraża nasze najgłębsze pragnienia.
 
O co zabiegamy
To, o co zabiegamy w pierwszej prośbie, wyrażone zostało w pierwszych trzech Przykazaniach. Po pierwsze, modlimy się, by wszyscy ludzie uwierzyli w Boga, ponieważ nikt nie może prawowiernie czcić imienia Boga, o ile Mu nie ufa. Mówi o tym Izajasz: „Tylko Pana Zastępów miejcie za Świętego, niech On będzie waszą bojaźnią i On waszym lękiem” (Iz 8,13). Pierwsze Przykazanie mówi, żebyśmy nie mieli innych bogów oprócz prawdziwego Boga. To znaczy, że szczerze i gorliwie mamy zabiegać o to, byśmy wraz z całą ludzkością kochali i czcili Boga, bez którego zmiłowania musielibyśmy zginąć z powodu naszych grzechów.
 
Po drugie, modlimy się o to, by wszyscy ludzie czcili Boga we właściwy sposób. Dotyczy to szczególnie nabożeństwa. Kiedy Malachiasz napominał Żydów z powodu braku zaangażowania w nabożeństwo – co wyrażało się w ofiarowaniu Bogu tego, co chore i kulawe – przypomniał im, że pewnego dnia poganie zwrócą się do Boga: „Gdyż od wschodu słońca aż do jego zachodu wielkie jest moje imię wśród narodów i na wszystkich miejscach spala się kadzidła i składa się czyste ofiary na cześć mojego imienia, bo moje imię jest wielkie wśród narodów - mówi Pan Zastępów” (Mal 1,11).
 
Nabożeństwo jest naszym najwyższym przywilejem i obowiązkiem. Nie ma w naszym życiu ważniejszej rzeczy niż wysławianie Boga śpiewem i modlitwą. Nie tylko jest to naszym podstawowym zadaniem, ale też posiada moc przemieniania nas na Boże podobieństwo. Odmowa wielbienia Boga lub ofiarowanie Mu „kulawego” uwielbienia stanowi największą porażkę w ludzkim życiu i pozbawia nas istotnego elementu człowieczeństwa. Co więcej, nawet jeśli ufamy Bogu, to wciąż musimy prosić Go o pomoc, byśmy mogli wielbić Go tak, jak Mu to miłe.
 
Po trzecie, modlimy się, by imię Boga zostało uwielbione w naszych codziennych zajęciach. Aaron miał błogosławić Izrael w następujący sposób: „Niech ci błogosławi Pan i niechaj cię strzeże; niech rozjaśni Pan oblicze swoje nad tobą i niech ci miłościw będzie; niech obróci Pan twarz swoją ku tobie i niech ci da pokój” (4Mj/Kpł 6,24-26). Dalej zaś czytamy: „Tak będą wzywać imienia mojego nad synami izraelskimi, a Ja będę im błogosławił” (w. 27). Kiedy więc kapłani błogosławili dzieci Izraela, wtedy dosłownie „wkładali” na nie imię Boga. Innymi słowy, poprzez udział w kulcie Izrael był rozpoznany jako lud Boży, przez co „nosił” imię Boga, dokądkolwiek się udał i w cokolwiek się angażował. To znaczy, że właściwe użycie imienia Boga obejmowało nie tylko dziedzinę mowy, lecz także myśli i czyny. Jako chrześcijanie nosimy imię naszego Zbawiciela i dlatego w pierwszej prośbie Modlitwy Pańskiej błagamy Go, by uzdolnił nas do właściwego reprezentowania Go wobec świata.
 
Przymierzowa wspólnota
To jednak nie wyczerpuje tematu, ponieważ Bóg stworzył człowieka, aby miał udział w przymierzonej wspólnocie z Trójjedynym Bogiem. Ojciec, Syn i Duch nieustannie zabiegają o chwałę dla siebie nawzajem. Wiele pisał o tym ewangelista Jan (por. Jn 7,18; 8,50.54; 11,4; 14,13; 16,14; 17,4.5.10.22.24). Kiedy więc modlimy się, by Bóg uzdolnił nas do szanowania Jego imienia, to tym samym modlimy się, byśmy mogli mieć udział we wspólnocie miłości, jaką od wieczności jest Ojciec, Syn i Duch. Ponieważ jest to wspólnota miłości, dlatego każda Boska Osoba zarówno zabiega o chwałę pozostałych, ale i odwzajemnia cześć okazaną jej przez inne Osoby Trójcy. To znaczy, że jeśli – motywowani miłością – zabiegamy o chwałę Boga, to również Bóg zabiega o naszą chwałę (por. 1Kor 4,5)!
 
V. Przyjdź Królestwo Twoje
Druga prośba Modlitwy Pańskiej uzupełnia pierwszą. Nadejście Królestwa objawia chwałę Boga i wywyższa Jego imię. Czym jednak jest Królestwo Boże? O co właściwie prosimy w tej części Ojcze nasz?
 
Ustanowienie Królestwa
Cały stworzony świat stanowi Królestwo Boga, o czym mówi m.in. Psalm 93: „Pan jest królem. Oblekł się w dostojność; Pan oblekł się i przepasał mocą, utwierdził okrąg świata, tak że się nie zachwieje. Mocno stoi Twój tron od dawna, Tyś jest od wieczności” (Ps 93,1-2), i Psalm 145: „Królestwo twoje jest królestwem wiecznym, a panowanie twoje trwa przez wszystkie pokolenia” (Ps 145,13; por. Ps 96; Ps 97; Ps 99; Ps 103).
 
Zgodnie z Biblią całe stworzenie jest Królestwem, nad którym niepodzielnie panuje Bóg. Jednak kiedy modlimy się o nadejście Królestwa, to nie mamy na myśli opatrznościowych rządów Boga nad stworzeniem, bo są one aktualną rzeczywistością. Niemniej jednak panowanie Boga nad stworzeniem stanowi podstawę dla modlitwy o nadejście Królestwa Bożego.
 
Zrujnowane Królestwo
Królestwo ustanowione przez Boga wraz ze stworzeniem świata było Królestwem przymierzonym, nad którym panowanie Bóg zlecił człowiekowi stworzonemu na Jego obraz. Człowiek będący obrazem Boga miał, podobnie jak Bóg, być królem. Jego panowanie nad stworzeniem miało być rzeczywistym panowaniem. Gdyby Bóg stworzył człowieka jako marionetkę, to człowiek nie mógłby objawiać chwały osobowego i wolnego Boga miłości. Tym samym Adam otrzymał bardzo realną, choć pochodną, władzę nad światem.
 
Kiedy szatan skusił Adama do wypowiedzenia wierności Bogu, wzbudził tym samym bunt przeciwko Jego władzy. Adam i Ewa stanęli pod stronie kusiciela w opozycji do Boga, co w rzeczywistości oznaczało poddaństwo szatanowi, którego moc niezmiernie przewyższała moc człowieka. Upadek oznaczał zrujnowanie Królestwa Boga i utratę przez człowieka roli wicekróla w tym Królestwie. Bóg jednak nie wrzucił Adama wraz z szatanem do wiecznego ognia i nie zaczął wszystkiego od początku, lecz zainicjował plan zbawienia, którzy przewidywał między innymi odbudowę Królestwa Bożego.
 
Ponieważ władza ma naturę przymierzową, dlatego kiedy grzeszni władcy narodów naśladowali w swych rządach zbuntowanego Adama, wtedy władzę nad światem sprawował de facto szatan. Dlatego diabeł mógł powiedzieć do Jezusa: „To wszystko [tj. wszystkie królestwa świata] dam ci, jeśli upadniesz i złożysz mi pokłon” (Mt 4,9). Jednak choć szatan kontrolował królestwa świata, to czynił to w granicach ustalonych przez Boga. Władza człowieka, a tym samym szatana, była realna, ponieważ człowiek i szatan są stworzeniami podejmującymi własne wybory, a nie jedynie marionetkami, co nie znaczy, że wolność człowieka i szatana w jakikolwiek sposób ograniczała wolność Boga. Choć dłoń Boga jest niewidzialna, to przecież Jego władza jest niepodważalna.
 
Odzyskane Królestwo
Potrzeba było nowej głowy przymierza, nowego Adama, który w posłuszeństwie Bogu sprawowałby sprawiedliwe rządy. Dlatego druga Osoba Trójcy Świętej stała się człowiekiem i podjęła dzieło zbawienia. W drugiej prośbie Ojcze nasz modlimy się o dokończenie dzieła zbawienia, które obejmuje nie tylko zgubione dusze, lecz całe stworzenie. Jezus przyszedł zatem po to, by całkowicie naprawić zniszczenia dokonane przez Adama oraz w pełni zrealizować Królestwo Boga.
 
Modląc się „przyjdź Królestwo Twoje”, spoglądamy wstecz na pierwotne stworzenie i rządy Boga sprzed Upadku oraz prosimy o to, by świat przestał buntować się przeciwko Stwórcy. To jednak nie wszystko, ponieważ pierwotne stworzenie było pod każdym względem niedojrzałe. Nadejście Królestwa Bożego oznacza więc nie tylko powrót do pierwotnej niewinności, lecz także dojrzałość. By to osiągnąć, potrzebna jest nowa ludzkość w Jezusie Chrystusie, która napełni świat chwałą Bożą i tym samym wypełni Mandat Kulturowy (1Mj/Rz 1,26-28).
 
Zbawienie jednostki i zbawienie świata postępują według tego samego planu. Zwykle opisujemy zbawienie jednostki przy pomocy dość skomplikowanych terminów. Po pierwsze, nasze zbawienie dokonało się w przeszłości – zostaliśmy zbawieni, kiedy zawierzyliśmy Chrystusowi (Rz 5,1). Po drugie, nasze zbawienie wciąż się dokonuje – Duch Święty przemienia nas na podobieństwo Chrystusa (2Kor 3,18). Po trzecie, nasze zbawienie to wciąż przyszła rzeczywistość – dopiero w dniu zmartwychwstania otrzymamy nowe, uwielbione ciało, by jako nowa ludzkość żyć w doskonałym świecie (Rz 8,17-23).
 
Zbawienie świata odbywa się w podobny sposób. Po pierwsze, Jezus zbawił świat, kiedy umarł na krzyżu (Kol 1,19-20; 2,15) – Jego śmierć była sądem nas światem i szatanem (Jn 12,31; 16,11). Po zmartwychwstaniu Chrystus zasiadł na tronie jako Król królów (Obj/Ap 5,9-14). Jednak nie był to jeszcze koniec dzieła zbawienie. Szatan wciąż działa na świecie (2Kor 4,4), mimo że jego moc została uszczuplona (Mt 12,28; Łk 10,17-18; Dz 26,18; Obj/Ap 12,9). To znaczy, że teraźniejszy aspekt zbawiania świata przejawia się w walce Kościoła z szatanem i jego królestwem (Mt 16,18; Ef 6,10-20). Po trzecie, świat wciąż oczekuje pełni zbawienia – rosnące Królestwo Chrystusa w końcu napełni cały świat (Dn 2,44).
 
„Albowiem dziecię narodziło się nam, syn jest nam dany i spocznie władza na jego ramieniu, i nazwą go: Cudowny Doradca, Bóg Mocny, Ojciec Odwieczny, Książę Pokoju. Potężna będzie władza i pokój bez końca na tronie Dawida i w Jego królestwie, gdyż utrwali ją i oprze na prawie i sprawiedliwości, odtąd aż na wieki. Dokona tego żarliwość Pana Zastępów” (Iz 9,5-7).
 
Nasza modlitwa
Modlimy się zatem o wzrost Królestwa Bożego, o nawrócenie narodów, a także o to, byśmy sami wzrastali w posłuszeństwie przykazaniom Chrystusa. Innymi słowy, modlimy się o historyczną manifestację rządów Bożych objawionych w pobożnych rządach człowieka stworzonego na obraz Chrystusa. Im większy i dojrzalszy jest Kościół – rozumiany jako lud Boży – w wolności, miłości, poznaniu, mocy i panowaniu, tym pełniej przejawia się w świecie chwała Boża. Świat napełnia się poznaniem Boga i Jego chwałą, dzięki codziennemu życiu chrześcijan w miłości i posłuszeństwie Chrystusowi. Nawet jeśli na co dzień nie zauważamy żadnej zmiany, to możemy być pewni, że Bóg – po trochu –  spełnia nasze modlitwy.
 
VI. Bądź wola Twoja
Boża chwała nie napełni ziemi ani Jego Królestwo nie nadejdzie, jeśli człowiek nie będzie czynił woli Boga na ziemi, tak jak dzieje się Jego wola w niebie. Taka jest logika Modlitwy Pańskiej, co znaczy, że trzecia prośba dopełnia dwie pierwsze. Objawienie chwały Bożej w świecie wymaga odnowienia Królestwa Bożego, a odnowienie Królestwa wymaga pełnienia woli Bożej. O to modlimy się w trzeciej prośbie Ojcze nasz.
               
Bądź wola Twoja – przez nas
Ponieważ nawet będąc usprawiedliwieni w Chrystusie, wciąż jesteśmy grzesznikami, dlatego musimy codziennie prosić Boga o pomoc w czynieniu Jego woli. To jest podstawowe znaczenie trzeciej prośby. Choć zostaliśmy pojednani z Bogiem, to wciąż musimy codziennie staczać walkę z grzechem. Przez całe życie staczamy walkę opisaną przez Pawła w Liście do Rzymian 7,14-25. Najważniejszym orężem w tej walce jest modlitwa.
 
Kiedy więc modlimy się, by wola Boga działa się na ziemi tak, jak dzieje się w niebie, to w pierwszej kolejności modlimy się o siebie, byśmy wzrastali w Chrystusie i tym samym coraz pełniej i pilniej pełnili Jego wolę w codziennym życiu. Ponieważ jednak Modlitwa Pańska rozpoczyna się od słów „Ojcze nasz”, dlatego modlimy się również za innych chrześcijan, za bliskich i znajomych, za członków naszego kościoła oraz ogólnie za wszystkich chrześcijan.
               
Wola Boża
Jednak skąd wiemy, co jest wolą Boga? Przede wszystkim, są to Jego przykazania, jak nauczał Jezus: „A On mu powiedział: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (Mt 22,37-39). Istotą Bożego Prawa jest więc miłość Boga i bliźniego. Zatem w trzeciej prośbie Ojcze nasz modlimy się, byśmy wraz z innymi chrześcijanami okazywali miłość należną Bogu oraz bliźniemu.
 
O miłości mówi wiele religii, a nawet ateistycznych filozofów, jednak brak im właściwej definicji miłości oraz mocy Ducha uzdalniającej człowieka do przezwyciężenia grzechu. Jako chrześcijanie mamy zarówno pouczenia Boże, jak i moc Ducha, jednak nie znaczy to, że możemy przestać modlić się o miłość, gdyż dla grzesznika nie ma nic bardziej nienaturalnego niż miłość.
 
Miłość Boża wyrażona jest także w Dekalogu. Dwa przykazania, o których mówił Jezus, stanowią podsumowanie Dziesięciu Przykazań, które z kolei wyjaśniają znaczenie dwóch przykazań Jezusa. Wiele osób niewierzących akceptuje przynajmniej pięć ostatnich przykazań Dekalogu, jednak neguje ich głębsze znaczenie, a także twierdzenie, że człowiek może odrzucić drogę morderstwa, cudzołóstwa, rabunku i kłamstwa tylko wtedy, gdy ufa i służy Bogu.
 
Musimy pamiętać o tym, że posłuszeństwo woli Boga ma swój początek w miłości wobec Boga wyrażonej w nabożeństwie. Poważne traktowanie pierwszych dwóch przykazań Dekalogu oznacza respekt dla imienia Boga oraz troskę o to, by było ono właściwie czczone i chwalone. To znaczy, że jeśli miłujemy Boga, to pragniemy wielbić Go w Kościele oraz żyć dla Niego w świecie.
 
Posłuszeństwo woli i budowanie Królestwa
Podstawowym obowiązkiem budowniczych Królestwa jest szczere i wierne czynienie woli Boga. Bóg zbawił nas nie po to, by nasze życie cechował „religijny fanatyzm”, lecz po to, by je uleczyć i by uzdolnić nas do miłowania Stwórcy i stworzenia oraz do wyrażania tej miłości w pierwszej kolejności w Kościele, ale także w świecie. Dlatego nie porzucamy świata i nie praktykujemy ascezy. Nie ograniczamy też pobożności do kilku rytualnych czynności, lecz raczej pragniemy wyrażać ją w codziennym życiu. Naszym powołaniem jest manifestowanie chwały Boga w domu, pracy, szkole, sąsiedztwie etc. (1Kor 10,31).
 
Główną troską Kościoła jest więc ewangelizacja. Jezus wezwał nas do głoszenia Ewangelii wszystkim narodom (Mt 28,18-20; Mk 16,15-16; Łk 24,48-49). Nie myślmy jednak, że ewangelizacja dzieje się w oderwaniu od codziennego życia i ma miejsce tylko na specjalnych spotkaniach.  Składanie ewangelicznego świadectwa to przede wszystkim codzienne pełnienie woli Bożej.
 
Mówi o tym Jezus w Ew. Jana: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem (…) Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie (…) Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam. Przez to uwielbiony będzie Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się moimi uczniami. Jak mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem; trwajcie w miłości mojej. Jeśli przykazań moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości mojej, jak i Ja przestrzegałem przykazań Ojca mego i trwam w miłości jego” (Jn 15,1-10).
 
Wydajemy owoc tylko wtedy, gdy trwamy w Jezusie, zachowując Jego przykazania, czyli trwając w Jego miłości. Jeśli więc zależy nam na Królestwie Bożym, to w pierwszej kolejności musimy dochować wierności Chrystusowi. I nie chodzi tu o niezwykłe czyny wymagające niesamowitej odwagi i poświęcenia, lecz o szczere posłuszeństwo okazywane Jezusowi w codziennych zajęciach. Nasze posłuszeństwo Bogu zostanie przez Niego wykorzystane do tego, by skłonić też innych ludzi do czynienia Jego woli: „A w ostatnim, wielkim dniu święta stanął Jezus i głośno zawołał: Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej. A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w niego uwierzyli; albowiem Duch Święty nie był jeszcze dany, gdyż Jezus nie był jeszcze uwielbiony” (Jn 7,37-39).
 
Kiedy lud Boży bierze sobie do serca przykazania Boże i postępuje w miłości bliźniego, wtedy wpływa na otaczający go świat i przekształca go na chwałę Stwórcy. Kiedy Kościół modli się do Boga o wzrost Królestwa, Bóg odpowiada i spełnia jego prośby. Szukanie Królestwa Bożego jest zatem cudownym powołaniem oraz prostą drogą miłości, bo cóż trudnego w miłowaniu Boga i bliźniego? Niestety, z powodu grzechu to, co powinno być proste i łatwe, staje się niezwykle trudne. To kolejny powód, by modlić się o spełnienie woli Boga w naszym życiu. Prośmy Go o to bez powątpiewania, gdyż Bóg chętnie odpowiada na takie modlitwy ze względu na swego Syna, Jezusa Chrystusa. CDN.
 
Artykuł ukazał się na portalu berith.org pt. The Lord’s Prayer. Tłumaczył Bogumił Jarmulak. Autor jest pastorem Mitaka Evangelical Church (CREC) w Tokio, Japonia.