Pierwsza z sześciu próśb Modlitwy Pańskiej jest
najbardziej podstawowa i ogólna. Prosimy w niej, by imię Boże było traktowane w
podobny sposób, jak traktuje się imię wielkich ludzi. Na przykład o Einsteinie
zwykle mówi się z szacunkiem i podziwem, a zacytowanie Einsteina to jak
powołanie się na niepodważalny autorytet. „Jak powiedział Einstein…” to dla
wielu współczesnych ludzi odpowiednik chrześcijańskiego „Jak powiada Pismo…”.
Obecnie jednak imię Chrystusa nie jest traktowane w ten sposób nawet przez
narody, które jeszcze do niedawna wyznawały chrześcijaństwo. Co więcej, na ulicy
i w filmach często funkcjonuje ono jako przekleństwo i wyraz gniewu. Przede
wszystkim więc widzimy potrzebę modlitwy o poszanowanie Bożego imienia w tym
najprostszym i dosłownym wymiarze, choć oczywiście nie wyczerpuje to znaczenia
pierwszej prośby Ojcze nasz.
Elementy prośby
Dosłowne tłumaczenie pierwszej prośby Modlitwy Pańskiej
jest następujące: „Niech Twe imię będzie uświęcone”. Greckie słowo
przetłumaczone jako „uświęcone” to to samo słowo, które znajdujemy w Ew. Jana
17,17: „Poświęć ich w prawdzie Twojej”. Co to jednak znaczy „uświęcić imię
Boga”? Nie znaczy to, że w jakiś sposób to my czynimy imię Boga świętym. Chodzi
raczej o rozpoznanie, że Jego imię jest święte, oraz o odpowiednie jego
traktowanie. Innymi słowy, uświęcenie Bożego imienia to traktowanie go w
szczególny sposób („uświęcić” to znaczy „oddzielić”).
Musimy też pamiętać o tym, że mówiąc o Bożym imieniu, nie
mamy na myśli tylko słowa używanego do zidentyfikowania Boga. Jego imię wyraża
bowiem Jego charakter – reprezentuje Go. Zatem to, jak traktujemy imię Boga,
objawia to, jak odnosimy się do Niego samego. Szacunek okazany imieniu Boga, to
cześć okazana samemu Bogu.
Z powyższego wynika, że modlitwa o uświęcenie imienia
Bożego to modlitwa o uwielbienie Boga. Widać to wyraźnie na przykładzie synów
Aarona, których Bóg zabił, ponieważ nie okazali szacunku należnego Jego
imieniu. Jak czytamy w 3. Mojżeszowej (Kapłańskiej) 10,3, świętość Boga to to
samo co Jego chwała: „I rzekł Mojżesz do Aarona: Oto, co Pan rzekł: Na bliskich
moich okazuje się świętość moja, a wobec całego ludu chwała moja”. Dlatego też
aniołowie wielbiący Boga przed Jego tronem nieustannie wołają: „Święty, Święty,
Święty jest Pan Zastępów! Pełna jest wszystka ziemia chwały jego” (Iz 6,3; por.
Obj/Ap 4,8).
Założenia wstępne
Pierwsza prośba Ojcze nasz wynika z dwóch
fundamentalnych przesłanek chrześcijańskiej wiary. Po pierwsze, imię Boga godne
jest czci i chwały. Bóg jest bowiem Stwórcą i Królem całego świata. Dlatego też
jakieś pomniejsze honory po prostu do Niego nie pasują, a nawet stanowią obrazę
Jego majestatu. Zatem w pierwszej prośbie zabiegamy o to, co Bogu jak
najbardziej się należy ze względu na to, kim jest.
Po drugie, niestety wielu ludzi nie oddaje Bogu tego, co
Mu jak najbardziej się należy, a więc czci i chwały. Kiedy Paweł pisał o
ludzkiej grzeszności, wyraził to następująco: „Wszyscy zgrzeszyli i brak im
chwały Bożej” (Rz 2,23). Innymi słowy, żaden człowiek nie wywiązuje się z
przyrodzonego obowiązku chwalenia swego Stwórcy. Zamiast okazywać miłość i prawość
grzeszne serce skłania się ku występkowi i wrogości wobec Boga i bliźniego.
Zatem zbliżamy się do Boga i modlimy, by Jego imię było
czczone, ponieważ wiemy, że Bogu należy się chwała, a także jesteśmy zasmuceni,
kiedy imię Boga wystawiane jest na pośmiewisko. Jeśli kochamy Boga, to prośba
ta wyraża nasze najgłębsze pragnienia.
O co zabiegamy
To, o co zabiegamy w pierwszej prośbie, wyrażone zostało
w pierwszych trzech Przykazaniach. Po pierwsze, modlimy się, by wszyscy ludzie
uwierzyli w Boga, ponieważ nikt nie może prawowiernie czcić imienia Boga, o ile
Mu nie ufa. Mówi o tym Izajasz: „Tylko Pana Zastępów miejcie za Świętego, niech
On będzie waszą bojaźnią i On waszym lękiem” (Iz 8,13). Pierwsze Przykazanie
mówi, żebyśmy nie mieli innych bogów oprócz prawdziwego Boga. To znaczy, że
szczerze i gorliwie mamy zabiegać o to, byśmy wraz z całą ludzkością kochali i
czcili Boga, bez którego zmiłowania musielibyśmy zginąć z powodu naszych
grzechów.
Po drugie, modlimy się o to, by wszyscy ludzie czcili
Boga we właściwy sposób. Dotyczy to szczególnie nabożeństwa. Kiedy Malachiasz
napominał Żydów z powodu braku zaangażowania w nabożeństwo – co wyrażało się w
ofiarowaniu Bogu tego, co chore i kulawe – przypomniał im, że pewnego dnia
poganie zwrócą się do Boga: „Gdyż od wschodu słońca aż do jego zachodu wielkie
jest moje imię wśród narodów i na wszystkich miejscach spala się kadzidła i
składa się czyste ofiary na cześć mojego imienia, bo moje imię jest wielkie
wśród narodów - mówi Pan Zastępów” (Mal 1,11).
Nabożeństwo jest naszym najwyższym przywilejem i
obowiązkiem. Nie ma w naszym życiu ważniejszej rzeczy niż wysławianie Boga
śpiewem i modlitwą. Nie tylko jest to naszym podstawowym zadaniem, ale też
posiada moc przemieniania nas na Boże podobieństwo. Odmowa wielbienia Boga lub
ofiarowanie Mu „kulawego” uwielbienia stanowi największą porażkę w ludzkim
życiu i pozbawia nas istotnego elementu człowieczeństwa. Co więcej, nawet jeśli
ufamy Bogu, to wciąż musimy prosić Go o pomoc, byśmy mogli wielbić Go tak, jak
Mu to miłe.
Po trzecie, modlimy się, by imię Boga zostało uwielbione
w naszych codziennych zajęciach. Aaron miał błogosławić Izrael w następujący
sposób: „Niech ci błogosławi Pan i niechaj cię strzeże; niech rozjaśni Pan
oblicze swoje nad tobą i niech ci miłościw będzie; niech obróci Pan twarz
swoją ku tobie i niech ci da pokój” (4Mj/Kpł 6,24-26). Dalej zaś czytamy: „Tak
będą wzywać imienia mojego nad synami izraelskimi, a Ja będę im błogosławił”
(w. 27). Kiedy więc kapłani błogosławili dzieci Izraela, wtedy dosłownie
„wkładali” na nie imię Boga. Innymi słowy, poprzez udział w kulcie Izrael był
rozpoznany jako lud Boży, przez co „nosił” imię Boga, dokądkolwiek się udał i w
cokolwiek się angażował. To znaczy, że właściwe użycie imienia Boga obejmowało
nie tylko dziedzinę mowy, lecz także myśli i czyny. Jako chrześcijanie nosimy
imię naszego Zbawiciela i dlatego w pierwszej prośbie Modlitwy Pańskiej błagamy
Go, by uzdolnił nas do właściwego reprezentowania Go wobec świata.
Przymierzowa wspólnota
To jednak nie wyczerpuje tematu, ponieważ Bóg stworzył
człowieka, aby miał udział w przymierzonej wspólnocie z Trójjedynym Bogiem.
Ojciec, Syn i Duch nieustannie zabiegają o chwałę dla siebie nawzajem. Wiele
pisał o tym ewangelista Jan (por. Jn 7,18; 8,50.54; 11,4; 14,13; 16,14;
17,4.5.10.22.24). Kiedy więc modlimy się, by Bóg uzdolnił nas do szanowania
Jego imienia, to tym samym modlimy się, byśmy mogli mieć udział we wspólnocie
miłości, jaką od wieczności jest Ojciec, Syn i Duch. Ponieważ jest to wspólnota
miłości, dlatego każda Boska Osoba zarówno zabiega o chwałę pozostałych, ale i
odwzajemnia cześć okazaną jej przez inne Osoby Trójcy. To znaczy, że jeśli –
motywowani miłością – zabiegamy o chwałę Boga, to również Bóg zabiega o naszą
chwałę (por. 1Kor 4,5)!
V. Przyjdź Królestwo Twoje
Druga prośba Modlitwy Pańskiej uzupełnia pierwszą.
Nadejście Królestwa objawia chwałę Boga i wywyższa Jego imię. Czym jednak jest
Królestwo Boże? O co właściwie prosimy w tej części Ojcze nasz?
Ustanowienie Królestwa
Cały stworzony świat stanowi Królestwo Boga, o czym mówi
m.in. Psalm 93: „Pan jest królem. Oblekł się w dostojność; Pan oblekł się i
przepasał mocą, utwierdził okrąg świata, tak że się nie zachwieje. Mocno
stoi Twój tron od dawna, Tyś jest od wieczności” (Ps 93,1-2), i Psalm 145: „Królestwo
twoje jest królestwem wiecznym, a panowanie twoje trwa przez wszystkie
pokolenia” (Ps 145,13; por. Ps 96; Ps 97; Ps 99; Ps 103).
Zgodnie z Biblią całe stworzenie jest Królestwem, nad
którym niepodzielnie panuje Bóg. Jednak kiedy modlimy się o nadejście
Królestwa, to nie mamy na myśli opatrznościowych rządów Boga nad stworzeniem,
bo są one aktualną rzeczywistością. Niemniej jednak panowanie Boga nad
stworzeniem stanowi podstawę dla modlitwy o nadejście Królestwa Bożego.
Zrujnowane Królestwo
Królestwo ustanowione przez Boga wraz ze stworzeniem
świata było Królestwem przymierzonym, nad którym panowanie Bóg zlecił
człowiekowi stworzonemu na Jego obraz. Człowiek będący obrazem Boga miał,
podobnie jak Bóg, być królem. Jego panowanie nad stworzeniem miało być
rzeczywistym panowaniem. Gdyby Bóg stworzył człowieka jako marionetkę, to
człowiek nie mógłby objawiać chwały osobowego i wolnego Boga miłości. Tym samym
Adam otrzymał bardzo realną, choć pochodną, władzę nad światem.
Kiedy szatan skusił Adama do wypowiedzenia wierności
Bogu, wzbudził tym samym bunt przeciwko Jego władzy. Adam i Ewa stanęli pod
stronie kusiciela w opozycji do Boga, co w rzeczywistości oznaczało poddaństwo
szatanowi, którego moc niezmiernie przewyższała moc człowieka. Upadek oznaczał
zrujnowanie Królestwa Boga i utratę przez człowieka roli wicekróla w tym
Królestwie. Bóg jednak nie wrzucił Adama wraz z szatanem do wiecznego ognia i
nie zaczął wszystkiego od początku, lecz zainicjował plan zbawienia, którzy
przewidywał między innymi odbudowę Królestwa Bożego.
Ponieważ władza ma naturę przymierzową, dlatego kiedy
grzeszni władcy narodów naśladowali w swych rządach zbuntowanego Adama, wtedy
władzę nad światem sprawował de facto szatan. Dlatego diabeł mógł powiedzieć do
Jezusa: „To wszystko [tj. wszystkie królestwa świata] dam ci, jeśli upadniesz i
złożysz mi pokłon” (Mt 4,9). Jednak choć szatan kontrolował królestwa świata,
to czynił to w granicach ustalonych przez Boga. Władza człowieka, a tym samym
szatana, była realna, ponieważ człowiek i szatan są stworzeniami podejmującymi
własne wybory, a nie jedynie marionetkami, co nie znaczy, że wolność człowieka
i szatana w jakikolwiek sposób ograniczała wolność Boga. Choć dłoń Boga jest
niewidzialna, to przecież Jego władza jest niepodważalna.
Odzyskane Królestwo
Potrzeba było nowej głowy przymierza, nowego Adama, który
w posłuszeństwie Bogu sprawowałby sprawiedliwe rządy. Dlatego druga Osoba
Trójcy Świętej stała się człowiekiem i podjęła dzieło zbawienia. W drugiej
prośbie Ojcze nasz modlimy się o dokończenie dzieła zbawienia, które
obejmuje nie tylko zgubione dusze, lecz całe stworzenie. Jezus przyszedł zatem
po to, by całkowicie naprawić zniszczenia dokonane przez Adama oraz w pełni
zrealizować Królestwo Boga.
Modląc się „przyjdź Królestwo Twoje”, spoglądamy wstecz
na pierwotne stworzenie i rządy Boga sprzed Upadku oraz prosimy o to, by świat
przestał buntować się przeciwko Stwórcy. To jednak nie wszystko, ponieważ
pierwotne stworzenie było pod każdym względem niedojrzałe. Nadejście Królestwa
Bożego oznacza więc nie tylko powrót do pierwotnej niewinności, lecz także
dojrzałość. By to osiągnąć, potrzebna jest nowa ludzkość w Jezusie Chrystusie,
która napełni świat chwałą Bożą i tym samym wypełni Mandat Kulturowy (1Mj/Rz
1,26-28).
Zbawienie jednostki i zbawienie świata postępują według
tego samego planu. Zwykle opisujemy zbawienie jednostki przy pomocy dość
skomplikowanych terminów. Po pierwsze, nasze zbawienie dokonało się w
przeszłości – zostaliśmy zbawieni, kiedy zawierzyliśmy Chrystusowi (Rz 5,1). Po
drugie, nasze zbawienie wciąż się dokonuje – Duch Święty przemienia nas na
podobieństwo Chrystusa (2Kor 3,18). Po trzecie, nasze zbawienie to wciąż
przyszła rzeczywistość – dopiero w dniu zmartwychwstania otrzymamy nowe,
uwielbione ciało, by jako nowa ludzkość żyć w doskonałym świecie (Rz 8,17-23).
Zbawienie świata odbywa się w podobny sposób. Po
pierwsze, Jezus zbawił świat, kiedy umarł na krzyżu (Kol 1,19-20; 2,15) – Jego
śmierć była sądem nas światem i szatanem (Jn 12,31; 16,11). Po zmartwychwstaniu
Chrystus zasiadł na tronie jako Król królów (Obj/Ap 5,9-14). Jednak nie był to
jeszcze koniec dzieła zbawienie. Szatan wciąż działa na świecie (2Kor 4,4),
mimo że jego moc została uszczuplona (Mt 12,28; Łk 10,17-18; Dz 26,18; Obj/Ap
12,9). To znaczy, że teraźniejszy aspekt zbawiania świata przejawia się w walce
Kościoła z szatanem i jego królestwem (Mt 16,18; Ef 6,10-20). Po trzecie, świat
wciąż oczekuje pełni zbawienia – rosnące Królestwo Chrystusa w końcu napełni
cały świat (Dn 2,44).
„Albowiem dziecię narodziło się nam, syn jest nam dany i
spocznie władza na jego ramieniu, i nazwą go: Cudowny Doradca, Bóg Mocny,
Ojciec Odwieczny, Książę Pokoju. Potężna będzie władza i pokój bez końca na
tronie Dawida i w Jego królestwie, gdyż utrwali ją i oprze na prawie i
sprawiedliwości, odtąd aż na wieki. Dokona tego żarliwość Pana Zastępów” (Iz
9,5-7).
Nasza modlitwa
Modlimy się zatem o wzrost Królestwa Bożego, o nawrócenie
narodów, a także o to, byśmy sami wzrastali w posłuszeństwie przykazaniom Chrystusa.
Innymi słowy, modlimy się o historyczną manifestację rządów Bożych objawionych
w pobożnych rządach człowieka stworzonego na obraz Chrystusa. Im większy i
dojrzalszy jest Kościół – rozumiany jako lud Boży – w wolności, miłości,
poznaniu, mocy i panowaniu, tym pełniej przejawia się w świecie chwała Boża.
Świat napełnia się poznaniem Boga i Jego chwałą, dzięki codziennemu życiu
chrześcijan w miłości i posłuszeństwie Chrystusowi. Nawet jeśli na co dzień nie
zauważamy żadnej zmiany, to możemy być pewni, że Bóg – po trochu –spełnia nasze modlitwy.
VI. Bądź wola Twoja
Boża chwała nie napełni ziemi ani Jego Królestwo nie
nadejdzie, jeśli człowiek nie będzie czynił woli Boga na ziemi, tak jak dzieje
się Jego wola w niebie. Taka jest logika Modlitwy Pańskiej, co znaczy, że
trzecia prośba dopełnia dwie pierwsze. Objawienie chwały Bożej w świecie wymaga
odnowienia Królestwa Bożego, a odnowienie Królestwa wymaga pełnienia woli
Bożej. O to modlimy się w trzeciej prośbie Ojcze nasz.
Bądź wola Twoja – przez nas
Ponieważ nawet będąc usprawiedliwieni w Chrystusie, wciąż
jesteśmy grzesznikami, dlatego musimy codziennie prosić Boga o pomoc w
czynieniu Jego woli. To jest podstawowe znaczenie trzeciej prośby. Choć
zostaliśmy pojednani z Bogiem, to wciąż musimy codziennie staczać walkę z
grzechem. Przez całe życie staczamy walkę opisaną przez Pawła w Liście do
Rzymian 7,14-25. Najważniejszym orężem w tej walce jest modlitwa.
Kiedy więc modlimy się, by wola Boga działa się na ziemi
tak, jak dzieje się w niebie, to w pierwszej kolejności modlimy się o siebie,
byśmy wzrastali w Chrystusie i tym samym coraz pełniej i pilniej pełnili Jego
wolę w codziennym życiu. Ponieważ jednak Modlitwa Pańska rozpoczyna się od słów
„Ojcze nasz”, dlatego modlimy się również za innych chrześcijan, za bliskich i
znajomych, za członków naszego kościoła oraz ogólnie za wszystkich chrześcijan.
Wola Boża
Jednak skąd wiemy, co jest wolą Boga? Przede wszystkim,
są to Jego przykazania, jak nauczał Jezus: „A On mu powiedział: Będziesz
miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z
całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A
drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (Mt
22,37-39). Istotą Bożego Prawa jest więc miłość Boga i bliźniego. Zatem w
trzeciej prośbie Ojcze nasz modlimy się, byśmy wraz z innymi
chrześcijanami okazywali miłość należną Bogu oraz bliźniemu.
O miłości mówi wiele religii, a nawet ateistycznych
filozofów, jednak brak im właściwej definicji miłości oraz mocy Ducha
uzdalniającej człowieka do przezwyciężenia grzechu. Jako chrześcijanie mamy
zarówno pouczenia Boże, jak i moc Ducha, jednak nie znaczy to, że możemy
przestać modlić się o miłość, gdyż dla grzesznika nie ma nic bardziej
nienaturalnego niż miłość.
Miłość Boża wyrażona jest także w Dekalogu. Dwa
przykazania, o których mówił Jezus, stanowią podsumowanie Dziesięciu Przykazań,
które z kolei wyjaśniają znaczenie dwóch przykazań Jezusa. Wiele osób
niewierzących akceptuje przynajmniej pięć ostatnich przykazań Dekalogu, jednak
neguje ich głębsze znaczenie, a także twierdzenie, że człowiek może odrzucić
drogę morderstwa, cudzołóstwa, rabunku i kłamstwa tylko wtedy, gdy ufa i służy
Bogu.
Musimy pamiętać o tym, że posłuszeństwo woli Boga ma swój
początek w miłości wobec Boga wyrażonej w nabożeństwie. Poważne traktowanie
pierwszych dwóch przykazań Dekalogu oznacza respekt dla imienia Boga oraz
troskę o to, by było ono właściwie czczone i chwalone. To znaczy, że jeśli
miłujemy Boga, to pragniemy wielbić Go w Kościele oraz żyć dla Niego w świecie.
Posłuszeństwo woli i budowanie Królestwa
Podstawowym obowiązkiem budowniczych Królestwa jest
szczere i wierne czynienie woli Boga. Bóg zbawił nas nie po to, by nasze życie
cechował „religijny fanatyzm”, lecz po to, by je uleczyć i by uzdolnić nas do
miłowania Stwórcy i stworzenia oraz do wyrażania tej miłości w pierwszej
kolejności w Kościele, ale także w świecie. Dlatego nie porzucamy świata i nie
praktykujemy ascezy. Nie ograniczamy też pobożności do kilku rytualnych
czynności, lecz raczej pragniemy wyrażać ją w codziennym życiu. Naszym
powołaniem jest manifestowanie chwały Boga w domu, pracy, szkole, sąsiedztwie
etc. (1Kor 10,31).
Główną troską Kościoła jest więc ewangelizacja. Jezus
wezwał nas do głoszenia Ewangelii wszystkim narodom (Mt 28,18-20; Mk 16,15-16;
Łk 24,48-49). Nie myślmy jednak, że ewangelizacja dzieje się w oderwaniu od
codziennego życia i ma miejsce tylko na specjalnych spotkaniach.Składanie ewangelicznego świadectwa to przede
wszystkim codzienne pełnienie woli Bożej.
Mówi o tym Jezus w Ew. Jana: „Ja jestem prawdziwym
krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem (…) Ja jestem krzewem winnym,
wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu;
bo beze mnie nic uczynić nie możecie (…) Jeśli we mnie trwać będziecie i
słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się
wam. Przez to uwielbiony będzie Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i
staniecie się moimi uczniami. Jak mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was
umiłowałem; trwajcie w miłości mojej. Jeśli przykazań moich przestrzegać
będziecie, trwać będziecie w miłości mojej, jak i Ja przestrzegałem przykazań
Ojca mego i trwam w miłości jego” (Jn 15,1-10).
Wydajemy owoc tylko wtedy, gdy trwamy w Jezusie,
zachowując Jego przykazania, czyli trwając w Jego miłości. Jeśli więc zależy
nam na Królestwie Bożym, to w pierwszej kolejności musimy dochować wierności
Chrystusowi. I nie chodzi tu o niezwykłe czyny wymagające niesamowitej odwagi i
poświęcenia, lecz o szczere posłuszeństwo okazywane Jezusowi w codziennych
zajęciach. Nasze posłuszeństwo Bogu zostanie przez Niego wykorzystane do tego,
by skłonić też innych ludzi do czynienia Jego woli: „A w ostatnim, wielkim dniu
święta stanął Jezus i głośno zawołał: Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do
mnie i pije. Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną
rzeki wody żywej. A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w
niego uwierzyli; albowiem Duch Święty nie był jeszcze dany, gdyż Jezus nie był
jeszcze uwielbiony” (Jn 7,37-39).
Kiedy lud Boży bierze sobie do serca przykazania Boże i
postępuje w miłości bliźniego, wtedy wpływa na otaczający go świat i
przekształca go na chwałę Stwórcy. Kiedy Kościół modli się do Boga o wzrost
Królestwa, Bóg odpowiada i spełnia jego prośby. Szukanie Królestwa Bożego jest
zatem cudownym powołaniem oraz prostą drogą miłości, bo cóż trudnego w
miłowaniu Boga i bliźniego? Niestety, z powodu grzechu to, co powinno być
proste i łatwe, staje się niezwykle trudne. To kolejny powód, by modlić się o
spełnienie woli Boga w naszym życiu. Prośmy Go o to bez powątpiewania, gdyż Bóg
chętnie odpowiada na takie modlitwy ze względu na swego Syna, Jezusa Chrystusa.
CDN.
Artykuł ukazał się na portalu berith.org pt. The
Lord’s Prayer. Tłumaczył Bogumił Jarmulak. Autor jest pastorem Mitaka
Evangelical Church (CREC) w Tokio, Japonia.