Ojcze
nasz
(Mt 6,9-13) stanowi część większej sekcji Kazania na Górze, w której nasz Pan
naucza na temat modlitwy (Mt 6,1-18). Jezus przeciwstawia w niej szczerą
modlitwę i pobożność hipokryzji faryzeuszy i pogan. Warto więc pamiętać, że
Modlitwa Pańska stanowi alternatywę dla fałszywej modlitwy. Co więcej, Modlitwa
Pańska od początku pomyślana była jako codzienna modlitwa, na co wskazują
słowa: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”.
Z
jednej strony, Jezus przypomina, że modlitwa należy do istoty pobożności i
nabożeństwa, które można nazwać dialogiem między Bogiem a człowiekiem. My
przemawiamy do Boga w śpiewie i modlitwie, On zaś przemawia do nas przez
czytane i głoszone Słowo. Zatem ucząc się właściwie modlić, uczymy się oddawać
Bogu cześć tak, jak Mu to jest miłe.
Z
drugiej strony, prośba o codzienny chleb sugeruje, że Modlitwa Pańska ma być
codzienną modlitwą rodziny. Można więc powiedzieć, że Modlitwa Pańska ustanawia
związek między codzienną modlitwą rodziny a formalnym nabożeństwem Kościoła,
ponieważ w obu kontekstach mamy podążać za tymi samymi schematami. I mimo że
modlitwa w domu nie jest tym samym co nabożeństwo Kościoła – choćby dlatego, że
w domu nie sprawujemy sakramentów – to jednak oba odbywają się w tym samym
duchu.
Nie
módlcie się jak obłudnicy
Jezus
bardzo często potępiał faryzeuszy za ich hipokryzję, czym naraził się wielu
teologom – nas jednak nie powinno to zrażać. Faryzeusze jawili się jako bardzo
przyzwoici ludzie, jednak ich serca były zepsute. Kiedy się modlili, stawali na
skrzyżowaniach ulic lub na widocznych miejscach w synagogach, a ich słowom nie
było końca. Ale czy to coś złego? Oczywiście, Jezus nie potępia ani nie
zabrania publicznej modlitwy, bo sam modlił się publicznie. Problem polegał na
tym, że faryzeusze modlili się na pokaz („A gdy się modlicie, nie bądźcie jak
obłudnicy, gdyż oni lubią modlić się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby
pokazać się ludziom; zaprawdę powiadam wam: Otrzymali zapłatę swoją”, Mt 6,5).
Innymi
słowy, dla faryzeuszy modlitwa nie była sposobem komunikowania się z Bogiem,
lecz sposobem zdobywania uznania u ludzi. To znaczy, że faryzeusze próbowali użyć
Boga dla własnej korzyści. W tym właśnie tkwi sedno bałwochwalstwa, które uważa
Boga za przydatnego tak długo, jak długo Bóg spełnia życzenia człowieka lub
jest mu w jakikolwiek sposób użyteczny. Inaczej jest z biblijną religią, według
której człowiek jest na tyle pożyteczny, na ile służy Bogu. Stwórca góruje nad
stworzeniem.
Faryzeusze
oczywiście wyznawali wiarę w Boga i twierdzili, że to Jemu oddają cześć, jednak
Jezus oskarżył ich o skrajną obłudę: „Jakże możecie wierzyć wy, którzy nawzajem
od siebie przyjmujecie chwałę, a nie szukacie chwały pochodzącej od tego, który
jedynie jest Bogiem?” (Jn 5,44).
Duch
faryzejski jest dokładnym przeciwieństwem ducha prawdziwej modlitwy. Dlatego
Jezus mówi, abyśmy, inaczej niż faryzeusze, zamknęli się w pokoju, kiedy się
modlimy. Zamiast używać Boga dla własnej korzyści, mamy lojalnie służyć Temu,
który widzi nawet to, co ukryte. Modlitwa jest przejawem osobistej więzi, w
której możemy wyrazić nasze największe potrzeby i obawy, jednocześnie składając
Bogu dziękczynienie, oddają Mu cześć i chwałę, pamiętając, że jest On doskonale
kochającym nas Ojcem.
Nie
módlcie się jak poganie
Poganie,
którzy w przeciwieństwie do faryzeuszy, nawet nie znają prawdziwego Boga, modlą
się do Niego, powtarzając w kółko wyuczone formułki („Nie powtarzajcie wciąż
tego samego jak poganie”, Mt 6,7). Każdy, kto słyszał buddyjską modlitwę lub
powtarzane w kółko Zdrowaś Maryjo, wie, jakiego rodzaju modlitwę potępia
Jezus. Prawdziwa modlitwa nie jest próbą wymuszenia czegoś na Bogu przy pomocy
magicznej formuły. On wie, czego potrzebujemy, zanim jeszcze poprosimy (Mt
6,8). On jest kochającym Ojcem. Magiczne zaklęcia nie zmuszą Go do działania.
Powtarzanie nie obudzi Go z letargu, aby w końcu coś zrobił (patrz: 1 Krl 18,26
i dalej).
Znów
Jezus przeciwstawia fałszywą modlitwę prawdziwej, kiedy mówi, że modlitwa ma
być kierowana do Ojca, który jest w niebie („Wie Bóg, Ojciec wasz, czego
potrzebujecie, przedtem zanim Go poprosicie”, Mt 6,8). Znów widzimy, że
modlitwa jest wyrazem żywej i osobistej więzi człowieka z Bogiem. Kiedy Jezus
mówił o modlitwie faryzeuszy, to miał na myśli osobistą modlitwę („Ale ty, gdy
się modlisz, wejdź do komory swojej”, Mt 6,6). Kiedy więc osobiście stajemy
przed Bogiem w modlitwie, zdajemy się na Jego ojcowską miłość i dobroć, ufając,
że On da każdemu z nas to, czego potrzebujemy.
Tak
się módlcie
Kiedy
Jezus uczy, jak mamy się modlić, rozpoczyna od słów: „A wy tak się módlcie”.
Jezus więc nie tylko dał nam formułkę, którą mamy teraz codziennie powtarzać,
lecz raczej ustanowił podstawowy schemat modlitwy, który powinien stać się
przykładem dla innych modlitw. Nie znaczy to, że nie mamy powtarzać modlitwy Ojcze
nasz. Bynajmniej! Jednak kiedy powtarzamy jej słowa, powinniśmy zastanawiać
się, czego uczą nas o prawdziwej modlitwie.
Schemat
jest bardzo prosty. Modlitwa Pańska składa się z trzech części: wstępu, sześciu
próśb i zakończenia. Wstęp przypomina, kim jesteśmy i kim jest Bóg, do którego
się zwracamy. Sześć próśb możemy podzielić na dwie grupy po trzy prośby: pierwsza
dotyczy Boga, a druga człowieka.
Wstęp:
Ojcze
nasz, który jesteś w niebie.
Pierwszy
zestaw próśb:
Święć
się imię Twoje.
Przyjdź
Królestwo Twoje.
Bądź
wola Twoja jak w niebie, tak i na ziemi.
Drugi
zestaw próśb:
Chleba
naszego powszedniego daj nam dzisiaj.
Odpuść
nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom.
Nie
wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw od wszelkiego zła.
Zakończenie:
Albowiem
Twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki wieków. Amen.
Ta
kolejność ma oczywiście znaczenie. Nie tylko mówi, że w pierwszej kolejności
mamy szukać Boga i Jego Królestwa, ale też, że to, czego szukamy dla siebie,
mamy szukać w kontekście Królestwa Bożego.
Modląc
się w ten sposób w domu i na nabożeństwie, uczymy się, czym jest prawdziwa
modlitwa. Ważne zatem jest, byśmy jej bliżej się przyjrzeli i lepiej zrozumieli
jej przesłanie. Jednym z lepszych komentarzy do Modlitwy Pańskiej jest Duży
Katechizm Westminsterski. Gorąco go polecam, także rodzicom do nauki
dzieci.
Kiedy
powtarzanie Modlitwy Pańskiej połączymy z nauczaniem na jej temat, to zarówno
my, jak i nasze dzieci nauczą się przychodzić do niebiańskiego Ojca z zaufaniem
do Jego miłości i powierzać wszystkie swoje troski Temu, który ma o nas
staranie. Nasze modlitwy staną się osobiste i szczere bez popadania w zbyt
poufały ton. My zaś, codziennie modląc się o nastanie pełni Królestwa, nauczymy
się żyć dla Królestwa.
II.
Pierwsze
słowa Modlitwy Pańskiej mówią, jak mamy zwracać się do Boga w modlitwie. Jak
już zaznaczyłem, Ojcze nasz to zarówno codzienna modlitwa, jak i
wzorcowa modlitwa, zatem również jej początek jest szczególnie ważny. Te słowa
przypominają, kim jesteśmy i kim jest Bóg. Określają naszą relację z Bogiem i z
innymi chrześcijanami. Otrzymujemy w nich nie tylko pouczenie na temat modlitwy,
ale też zachętę do modlitwy.
Nasz
Od
samego początku widzimy, że Modlitwa Pańska jest modlitwą wspólnoty. Nie znaczy
to, że nie wolno nam modlić się jej słowami, kiedy jesteśmy sami, lub że nie
wolno zwracać się do Boga: „Ojcze mój”. Jednak Modlitwa Pańska zwraca uwagę na
to, że jako wyznawcy Chrystusa należymy do określonej grupy ludzi.
Oczywiście,
istnieje coś takiego jak „biblijny indywidualizm”. Wierzymy w Boga jako
jednostki, nikt nie uwierzy w Boga za nas. Kiedy staniemy przed Bogiem, każdy z
nas odpowie za siebie i poniesie konsekwencje własnych decyzji i czynów. Pismo
Święte wzywa każdego z nas z osobna do zaufania Bogu i zwracania się do Niego w
modlitwie jako jednostki znajdujące się z Nim w osobistej więzi.
Mimo
to Biblia nie została zaadresowana do osobnych jednostek. Dzieci nie przychodzą
na świat poza wszelkimi więziami. Choć grzesznicy łamią biblijne standardy, to
jednak nie mogą wymazać faktu, że posiadają przodków lub że w sposób
przymierzowy związani są z Adamem i jego grzechem. Każdy z nas jest członkiem
wielu różnych grup społecznych takich jak rodzina, Kościół czy państwo. Ludzie,
którzy szukają „wielkości” przez izolowanie się od innych, by stać się
„świętymi pustelnikami”, w gruncie rzeczy tracą coś ze swego człowieczeństwa.
Modlitwa
Pańska stwierdza więc, że jesteśmy częścią większej całości – grupy, z którą
wypowiadamy słowa Ojcze nasz. I nie chodzi tylko o ludzi, którzy są obok
nas, kiedy modlimy się, lecz o wszystkich, którzy wyznają, że Bóg jest ich
Ojcem. Modlimy się jako członkowie Ciała Chrystusa. Tego też oczekuje od nas
Jezus, byśmy zmawiając Modlitwę Pańską, pamiętali, że modlimy się z innymi
ludźmi, którzy tak jak my przychodzą do Boga jak do dobrego i kochającego Ojca.
To
wszystko ma wielkie znaczenie dla codziennego życia, ponieważ to, w jaki sposób
identyfikujemy się w modlitwie, określa naszą tożsamość. To, jak stajemy przed
Bogiem, jest ważniejsze niż to, jak stajemy przed rządem, społeczeństwem lub
rodziną. Owszem, jesteśmy członkami określonego narodu i rodziny, lecz przede
wszystkim jesteśmy członkami Bożej rodziny. Należymy do Jego Królestwa i
jesteśmy Jego dziećmi. Nasza ojczyzna jest w niebie (Flp 3,1), gdzie mieszka
nasz Ojciec.
Ojcze
nasz
Pamiętajmy
też, że mamy prawo nazywać Boga naszym Ojcem. Jest to jeden z ważniejszych
wątków Kazania na Górze (patrz: Mt 5,16.45.48; 6,1.4.6.8.9.14.15.18.26; 7,11).
Możliwość przyjścia do Boga w modlitwie i nazywania Go Ojcem świadczy o
nieznanej w Starym Testamencie intymności naszego z Nim związku. To prawda, że
również Stary Testament nazywa Boga Ojcem sierot (np. Ps 68,5), litościwym
Ojcem (np. Ps 103,13), a nawet naszym Ojcem (Iz 63,16; 64,8), to jednak nie był
to sposób, w jaki Żydzi zwracali się do Boga w codziennej modlitwie. Inaczej
jest z nami. Możemy i mamy każdego dnia stawać przed tronem Jego Majestatu,
nazywając Go „naszym Ojcem”.
Słowa
„Ojcze nasz” stanowią też gwarancję Bożej miłości, ponieważ to sam Bóg chce,
byśmy tak Go nazywali. A skoro ziemscy ojcowie z miłości dają nam dobre rzeczy,
to o ileż bardziej możemy być pewni, że Ojciec, który jest w niebie, da nam to
wszystko, czego potrzebujemy?
Świat
zniekształcił prawdę o tym, że Bóg jest miłością. Tym bardziej musimy dołożyć
starań, by właściwie zrozumieć Bożą miłość. Kiedy szatan kusił Adama i Ewę,
zakwestionował Bożą miłość. Od tamtych czasów nic się nie zmieniło –
twierdzenie, że Bóg nas nie kocha, pozostaje jednym z częściej spotykanych
kłamstw diabła. Nasz Pan mówi, że mamy wierzyć w Boga, który jest naszym Ojcem
w niebie, że mamy ufać Jego miłości i dobroci. Jeśli w modlitwie nazywamy Go
Ojcem, to nie tak łatwo poddamy się zwątpieniu i zniechęceniu.
Słowa
„Ojcze nasz” przypominają słowa apostoła Pawła, który w Liście do Galacjan napisał:
„Wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze!” (Ga 8,15). To
jeszcze lepiej wyjaśnia, dlaczego możemy nazywać Boga Ojcem – ponieważ
adoptował nas do swojej rodziny. W ten właśnie sposób zwracał się do Boga
Jezus, kiedy modlił się w Getsemane: „Abba, Ojcze! Ty wszystko możesz, oddal
ten kielich ode mnie; wszakże nie co Ja chcę, ale co Ty” (Mk 14,36).
Który
jesteś w niebie
Przychodzimy
zatem do Boga z ufnością, że On kocha nas jak własne dzieci i słyszy nasze
modlitwy. Musimy jednak pamiętać, że jest On też potężnym i pełnym chwały
Stwórcą i Panem. Mówimy, że mieszka w niebie, ponieważ jest transcendentny.
Jego wielkość idzie w parze z Jego ojcostwem. Jego świętość – z Jego miłością.
Innymi słowy, Jezus mówi, byśmy stając przed Bogiem, nie zapominali o okazaniu
należnego Mu szacunku.
Jednak
nie chodzi tylko o przypomnienie, że Bóg jest od nas większy. Chodzi też o
pociechę płynącą z zapewnienia, że nasz Ojciec jest Panem nieba i ziemi,
suwerennym królem całej rzeczywistości, które nie tylko wysłuchuje nasze
modlitwy, ale też chętnie na nie odpowiada. Mamy Ojca, który chce i może dać
nam to, czego potrzebujemy, we właściwym czasie. Mamy Ojca, który w swej
mądrości wie, kiedy nam odmówić, jeśli prosimy o złe rzeczy. Co więcej, mając
Ojca w niebie, nie powinniśmy ograniczać się do próśb o codzienne, lecz małe
sprawy. Możemy i mamy prosić Go także o wielkie rzeczy.
Kiedy
w modlitwie przychodzimy przed Boga, który mieszka w niebie, to stajemy wobec
osoby, której moc i chwała są nieskończone. Możemy jednak stać przed Nim pewni
Jego ojcowskiej miłości i troski. Dlaczego mielibyśmy się lękać? Dlaczego nie
mielibyśmy powierzyć Mu wszystkich naszych trosk i brzemion? Dlaczego nie
prosimy Go o wielkie rzeczy – byśmy mogli oglądać chwałę Jego Królestwa i moc
Jego Imienia? Jezus zachęca nas, byśmy właśnie to czynili, ufnie wołając do
naszego Ojca, który jest w niebie.
III.
Modlitwa
Pańska rozpoczyna się od słów, które mówią, kim jesteśmy i kim jest Bóg, abyśmy
mogli zbliżyć się do Niego z właściwym nastawieniem serca i umysłu. Po tym
wstępie następuje sześć próśb. Nie są to bezładnie zebrane prośby, lecz
dokładnie przemyślane i wzajemnie powiązane. Dlatego zanim omówię każdą z nich
z osobna, najpierw przedstawię ich wspólny wydźwięk.
Ogólna
struktura Modlitwy Pańskiej jest jasna i prosta. Pierwsze trzy prośby dotyczą
Boga, kolejne trzy – człowieka. Jednak warto zaznaczyć, że jedne i drugie
wzajemnie się przenikają. Pierwsze trzy skupiając się na Bogu, dotykają też
spraw ziemskich. Podobnie drugie trzy, choć skupiają się na człowieku, to
jednak dotykają też spraw niebiańskich. Można więc powiedzieć, że modlitwa Ojcze
nasz zakłada istnienie przymierza, czyli szczególnego związku opartego na
miłości i obowiązku między Bogiem a człowiekiem.
Przymierzowa
modlitwa
Ojcze
nasz to
modlitwa przymierzowa, ponieważ zakłada istnienie szczególnej relacji miłości
między Bogiem a Jego ludem. Jest to jasne od samego początku, gdyż Modlitwa
Pańska rozpoczyna się od słów: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie”. Również
prośby modlitwy są konkretne i przymierzowe. Pierwsza prośba, „święć się imię
Twoje”, może zostać spełniona tylko w połączeniu z drugą, „przyjdź Królestwo
Twoje”. O tym zaś, co to znaczy, mówi kolejna prośba: „Bądź wola Twoja jak w
niebie, tak i na ziemi”. Zatem modlitwa o to, by imię Boga zostało uświęcone,
ściśle wiąże się z konkretnymi wydarzeniami w życiu narodów i jednostek. Z
drugiej strony, dopóki wszystkie narody nie nauczą się szukać chwały Bożego
imienia, dopóty Modlitwa Pańska nie zostanie w pełni wysłuchana.
Przymierzowy
charakter Ojcze nasz widać też w tym, że prośba o uświęcenie Bożego
imienia i prośba o błogosławieństwo dla ludzi wzajemnie się zakładają i
uzupełniają. Jeśli zabiegamy o chwałę Bożą i jej manifestację między ludźmi, to
tym samym zabiegamy o to, co dla ludzi najlepsze. Cóż bowiem lepszego może
przydarzyć się ludzkiej rasie niż spełnienie się Bożych planów na ziemi?
Z
drugiej strony, jeśli prosimy o codzienny chleb, to nie chodzi nam tylko o
napełnienie żołądka, lecz o utrzymanie potrzebne do życia na chwałę Królestwa
Bożego. Jeśli Bóg nie będzie naszym zaopatrzeniem, to nie będziemy w stanie
wypełnić swego powołania.
Kiedy
więc zabiegamy o sprawy Boże, to automatycznie zabiegamy o błogosławieństwo dla
ludzi, a kiedy zabiegamy o błogosławieństwo dla ludzi, to jednocześnie szukamy
Królestwa Bożego. Na tym polega przymierzowa modlitwa. Przekracza ona fałszywe
twierdzenia filozofów i obnaża szalony egoizm pogan. Z jednej strony,
filozofowie mówią, że prawdziwa moralność musi być całkowicie bezinteresowna.
Cnotliwy człowiek czyni dobro ze względu na samo dobro, a nie w nadziei jakiejś
nagrody ani ze względu na cokolwiek, co nie jest samym dobrem. Taka postawa
może jawić się jako niezwykle szlachetna, jednak w gruncie rzeczy jest to
kolejna próba uczynienia człowieka Bogiem.
Człowiek stworzony na obraz Boga i
na Jego chwałę ma we wszystkim zabiegać o to, co jest miłe Stwórcy.
Chrześcijańska etyka nie jest etyką abstrakcyjnego dobra, lecz międzyosobowych
relacji.
Z
drugiej strony, nie mamy modlić się jak poganie, którzy posługują się Bogiem
dla własnych celów. Prawdziwa modlitwa szuka Boga, ponieważ jest wyrazem
przymierzowej miłości.
Przymierzowy
charakter Modlitwy Pańskiej widać także w jej odwołaniu się do Dekalogu oraz w
ewangelicznym podsumowaniu Bożego Prawa. Pierwsze pięć przykazań Dekalogu
skupiają się na Bogu, a kolejne pięć – na człowieku. W podsumowaniu Prawa
podanym przez Jezusa (Mt 22,37-40) pierwsze i największe przykazanie mówi o
miłości do Boga (5 Mj 6,5), zaś drugie o miłości bliźniego (3 Mj 19,18).
Dziesięć Przykazań Mojżesza i Dwa Przykazania Jezusa są więc ze sobą ściśle
powiązane podobnie jak sześć próśb Modlitwy Pańskiej. Szukanie w pierwszej
kolejności Królestwa Bożego oznacza zabieganie o błogosławieństwo dla
bliźniego.
Modlitwa
i uwielbienie
Jedna
z pięciu podstawowych ofiar składanych przez Żydów była tak zwana ofiara
całopalna, choć w zasadzie powinniśmy mówić o ofierze wstępującej.
Symbolizowała ona całkowite poddanie się ofiarodawcy Bogu. To jest też istotą
nabożeństwa wyrażoną przez pierwszą prośbę Modlitwy Pańskiej: „Święć się imię
Twoje”. Kiedy wypowiadamy te słowa, to ofiarujemy samych siebie naszemu Stwórcy
i Panu, szukając Jego chwały i czci. Nie modlimy się bowiem: „Niech wszyscy
ludzie chwalą Ciebie”, lecz: „Pomóż mi żyć i czcić Ciebie tak, jak to Tobie
jest miłe”.
Przychodzenie
do Boga w modlitwie wiąże się z tym, kim jesteśmy jako osoby stworzone na obraz
Boga. Salomon powiedział, że Bóg „nawet wieczność włożył w ludzkie serca” (Kzn
3,11). Innymi słowy, Bóg stworzył nas dla siebie i włożył w nasze serca
pragnienia, które tylko On jest w stanie zaspokoić. Sposobem, w jaki to czyni,
jest modlitwa i uwielbienie.
Bóg
tak stworzył człowieka, by odczuwał cielesny i duchowy głód. Bóg umieścił Adama
w Ogrodzie w otoczeniu zwierząt i roślin. Jednak pierwszym głodem, jaki Adam
poczuł, było pragnienie relacji z drugą osobą, z kimś takim jak on, z kim
mógłby dzielić życie we wspólnocie z Bogiem. W opisie stworzenia widzimy, że
pragnienie fizycznego pokarmu i pragnienie międzyludzkiej relacji są ze sobą
powiązane i stanowią wyraz bardziej fundamentalnego pragnienia, a mianowicie
głodu Boga.
O
tym głodzie mówi też jedna z modlitw Dawida: „Boże! Tyś Bogiem moim, Ciebie
gorliwie szukam, Ciebie pragnie dusza moja; tęskni do Ciebie ciało moje, jak
ziemia zeschła, spragniona i bezwodna. Tak wyglądałem Ciebie w świątyni, by
ujrzeć moc Twoją i chwałę Twoją, gdyż lepsza jest łaska Twoja niż życie. Wargi
moje wysławiać Cię będą” (Ps 63,2-4).
Modlitwa
Pańska mówi, że mamy w pierwszej kolejności szukać samego Boga, Jego chwały i
Jego Królestwa. Jest tak, ponieważ Bóg jest naszym Stwórcą i Panem. Jest to też
dobre dla nas ze względów psychologicznych. Tylko szukając Boga i znajdując w
Nim ukojenie, możemy odnaleźć siebie. Tylko całkowicie poświęcając się Bogu,
odnajdujemy ostateczny sens własnego życia. Tylko szukając Jego Królestwa,
stajemy się tym, kim od początku mieliśmy być. Wbrew twierdzeniom wielu ludzi
nasza osobowość i kreatywność wtedy rozwijają się najpełniej, kiedy najbardziej
skupiamy się na Bogu. Wielbiąc Boga, dojrzewamy w Chrystusie i odkrywamy
prawdziwą tożsamość.
Zatem
Modlitwa Pańska rozpoczyna się od stwierdzenia, że przede wszystkim mamy szukać
Boga. To On sprawił, że trawi nas głód, lecz On też ofiarował nam siebie samego
jako duchowy pokarm: „Odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem żywota; kto do
mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć
nie będzie” (Jn 6,35). Cdn.
Artykuł
ukazał się na portalu www.berith.org pt. Lord’s Prayer. Tłumaczył
Bogumił Jarmulak.