Modlitwa Pańska, cz. 1
Ralph Allan Smith
 
I.
Ojcze nasz (Mt 6,9-13) stanowi część większej sekcji Kazania na Górze, w której nasz Pan naucza na temat modlitwy (Mt 6,1-18). Jezus przeciwstawia w niej szczerą modlitwę i pobożność hipokryzji faryzeuszy i pogan. Warto więc pamiętać, że Modlitwa Pańska stanowi alternatywę dla fałszywej modlitwy. Co więcej, Modlitwa Pańska od początku pomyślana była jako codzienna modlitwa, na co wskazują słowa: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”.
 
Z jednej strony, Jezus przypomina, że modlitwa należy do istoty pobożności i nabożeństwa, które można nazwać dialogiem między Bogiem a człowiekiem. My przemawiamy do Boga w śpiewie i modlitwie, On zaś przemawia do nas przez czytane i głoszone Słowo. Zatem ucząc się właściwie modlić, uczymy się oddawać Bogu cześć tak, jak Mu to jest miłe.
 
Z drugiej strony, prośba o codzienny chleb sugeruje, że Modlitwa Pańska ma być codzienną modlitwą rodziny. Można więc powiedzieć, że Modlitwa Pańska ustanawia związek między codzienną modlitwą rodziny a formalnym nabożeństwem Kościoła, ponieważ w obu kontekstach mamy podążać za tymi samymi schematami. I mimo że modlitwa w domu nie jest tym samym co nabożeństwo Kościoła – choćby dlatego, że w domu nie sprawujemy sakramentów – to jednak oba odbywają się w tym samym duchu.
 
Nie módlcie się jak obłudnicy
Jezus bardzo często potępiał faryzeuszy za ich hipokryzję, czym naraził się wielu teologom – nas jednak nie powinno to zrażać. Faryzeusze jawili się jako bardzo przyzwoici ludzie, jednak ich serca były zepsute. Kiedy się modlili, stawali na skrzyżowaniach ulic lub na widocznych miejscach w synagogach, a ich słowom nie było końca. Ale czy to coś złego? Oczywiście, Jezus nie potępia ani nie zabrania publicznej modlitwy, bo sam modlił się publicznie. Problem polegał na tym, że faryzeusze modlili się na pokaz („A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy, gdyż oni lubią modlić się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom; zaprawdę powiadam wam: Otrzymali zapłatę swoją”, Mt 6,5).
 
Innymi słowy, dla faryzeuszy modlitwa nie była sposobem komunikowania się z Bogiem, lecz sposobem zdobywania uznania u ludzi. To znaczy, że faryzeusze próbowali użyć Boga dla własnej korzyści. W tym właśnie tkwi sedno bałwochwalstwa, które uważa Boga za przydatnego tak długo, jak długo Bóg spełnia życzenia człowieka lub jest mu w jakikolwiek sposób użyteczny. Inaczej jest z biblijną religią, według której człowiek jest na tyle pożyteczny, na ile służy Bogu. Stwórca góruje nad stworzeniem.
Faryzeusze oczywiście wyznawali wiarę w Boga i twierdzili, że to Jemu oddają cześć, jednak Jezus oskarżył ich o skrajną obłudę: „Jakże możecie wierzyć wy, którzy nawzajem od siebie przyjmujecie chwałę, a nie szukacie chwały pochodzącej od tego, który jedynie jest Bogiem?” (Jn 5,44).
 
Duch faryzejski jest dokładnym przeciwieństwem ducha prawdziwej modlitwy. Dlatego Jezus mówi, abyśmy, inaczej niż faryzeusze, zamknęli się w pokoju, kiedy się modlimy. Zamiast używać Boga dla własnej korzyści, mamy lojalnie służyć Temu, który widzi nawet to, co ukryte. Modlitwa jest przejawem osobistej więzi, w której możemy wyrazić nasze największe potrzeby i obawy, jednocześnie składając Bogu dziękczynienie, oddają Mu cześć i chwałę, pamiętając, że jest On doskonale kochającym nas Ojcem.
 
Nie módlcie się jak poganie
Poganie, którzy w przeciwieństwie do faryzeuszy, nawet nie znają prawdziwego Boga, modlą się do Niego, powtarzając w kółko wyuczone formułki („Nie powtarzajcie wciąż tego samego jak poganie”, Mt 6,7). Każdy, kto słyszał buddyjską modlitwę lub powtarzane w kółko Zdrowaś Maryjo, wie, jakiego rodzaju modlitwę potępia Jezus. Prawdziwa modlitwa nie jest próbą wymuszenia czegoś na Bogu przy pomocy magicznej formuły. On wie, czego potrzebujemy, zanim jeszcze poprosimy (Mt 6,8). On jest kochającym Ojcem. Magiczne zaklęcia nie zmuszą Go do działania. Powtarzanie nie obudzi Go z letargu, aby w końcu coś zrobił (patrz: 1 Krl 18,26 i dalej).
 
Znów Jezus przeciwstawia fałszywą modlitwę prawdziwej, kiedy mówi, że modlitwa ma być kierowana do Ojca, który jest w niebie („Wie Bóg, Ojciec wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim Go poprosicie”, Mt 6,8). Znów widzimy, że modlitwa jest wyrazem żywej i osobistej więzi człowieka z Bogiem. Kiedy Jezus mówił o modlitwie faryzeuszy, to miał na myśli osobistą modlitwę („Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej”, Mt 6,6). Kiedy więc osobiście stajemy przed Bogiem w modlitwie, zdajemy się na Jego ojcowską miłość i dobroć, ufając, że On da każdemu z nas to, czego potrzebujemy.
 
Tak się módlcie
Kiedy Jezus uczy, jak mamy się modlić, rozpoczyna od słów: „A wy tak się módlcie”. Jezus więc nie tylko dał nam formułkę, którą mamy teraz codziennie powtarzać, lecz raczej ustanowił podstawowy schemat modlitwy, który powinien stać się przykładem dla innych modlitw. Nie znaczy to, że nie mamy powtarzać modlitwy Ojcze nasz. Bynajmniej! Jednak kiedy powtarzamy jej słowa, powinniśmy zastanawiać się, czego uczą nas o prawdziwej modlitwie.
 
Schemat jest bardzo prosty. Modlitwa Pańska składa się z trzech części: wstępu, sześciu próśb i zakończenia. Wstęp przypomina, kim jesteśmy i kim jest Bóg, do którego się zwracamy. Sześć próśb możemy podzielić na dwie grupy po trzy prośby: pierwsza dotyczy Boga, a druga człowieka.
 
Wstęp:
Ojcze nasz, który jesteś w niebie.
Pierwszy zestaw próśb:
Święć się imię Twoje.
Przyjdź Królestwo Twoje.
Bądź wola Twoja jak w niebie, tak i na ziemi.
Drugi zestaw próśb:
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.
Odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom.
Nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw od wszelkiego zła.
Zakończenie:
Albowiem Twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki wieków. Amen.
 
Ta kolejność ma oczywiście znaczenie. Nie tylko mówi, że w pierwszej kolejności mamy szukać Boga i Jego Królestwa, ale też, że to, czego szukamy dla siebie, mamy szukać w kontekście Królestwa Bożego.
Modląc się w ten sposób w domu i na nabożeństwie, uczymy się, czym jest prawdziwa modlitwa. Ważne zatem jest, byśmy jej bliżej się przyjrzeli i lepiej zrozumieli jej przesłanie. Jednym z lepszych komentarzy do Modlitwy Pańskiej jest Duży Katechizm Westminsterski. Gorąco go polecam, także rodzicom do nauki dzieci.
 
Kiedy powtarzanie Modlitwy Pańskiej połączymy z nauczaniem na jej temat, to zarówno my, jak i nasze dzieci nauczą się przychodzić do niebiańskiego Ojca z zaufaniem do Jego miłości i powierzać wszystkie swoje troski Temu, który ma o nas staranie. Nasze modlitwy staną się osobiste i szczere bez popadania w zbyt poufały ton. My zaś, codziennie modląc się o nastanie pełni Królestwa, nauczymy się żyć dla Królestwa.
 
II.
Pierwsze słowa Modlitwy Pańskiej mówią, jak mamy zwracać się do Boga w modlitwie. Jak już zaznaczyłem, Ojcze nasz to zarówno codzienna modlitwa, jak i wzorcowa modlitwa, zatem również jej początek jest szczególnie ważny. Te słowa przypominają, kim jesteśmy i kim jest Bóg. Określają naszą relację z Bogiem i z innymi chrześcijanami. Otrzymujemy w nich nie tylko pouczenie na temat modlitwy, ale też zachętę do modlitwy.
 
Nasz
Od samego początku widzimy, że Modlitwa Pańska jest modlitwą wspólnoty. Nie znaczy to, że nie wolno nam modlić się jej słowami, kiedy jesteśmy sami, lub że nie wolno zwracać się do Boga: „Ojcze mój”. Jednak Modlitwa Pańska zwraca uwagę na to, że jako wyznawcy Chrystusa należymy do określonej grupy ludzi.
 
Oczywiście, istnieje coś takiego jak „biblijny indywidualizm”. Wierzymy w Boga jako jednostki, nikt nie uwierzy w Boga za nas. Kiedy staniemy przed Bogiem, każdy z nas odpowie za siebie i poniesie konsekwencje własnych decyzji i czynów. Pismo Święte wzywa każdego z nas z osobna do zaufania Bogu i zwracania się do Niego w modlitwie jako jednostki znajdujące się z Nim w osobistej więzi.
 
Mimo to Biblia nie została zaadresowana do osobnych jednostek. Dzieci nie przychodzą na świat poza wszelkimi więziami. Choć grzesznicy łamią biblijne standardy, to jednak nie mogą wymazać faktu, że posiadają przodków lub że w sposób przymierzowy związani są z Adamem i jego grzechem. Każdy z nas jest członkiem wielu różnych grup społecznych takich jak rodzina, Kościół czy państwo. Ludzie, którzy szukają „wielkości” przez izolowanie się od innych, by stać się „świętymi pustelnikami”, w gruncie rzeczy tracą coś ze swego człowieczeństwa.
 
Modlitwa Pańska stwierdza więc, że jesteśmy częścią większej całości – grupy, z którą wypowiadamy słowa Ojcze nasz. I nie chodzi tylko o ludzi, którzy są obok nas, kiedy modlimy się, lecz o wszystkich, którzy wyznają, że Bóg jest ich Ojcem. Modlimy się jako członkowie Ciała Chrystusa. Tego też oczekuje od nas Jezus, byśmy zmawiając Modlitwę Pańską, pamiętali, że modlimy się z innymi ludźmi, którzy tak jak my przychodzą do Boga jak do dobrego i kochającego Ojca.
 
To wszystko ma wielkie znaczenie dla codziennego życia, ponieważ to, w jaki sposób identyfikujemy się w modlitwie, określa naszą tożsamość. To, jak stajemy przed Bogiem, jest ważniejsze niż to, jak stajemy przed rządem, społeczeństwem lub rodziną. Owszem, jesteśmy członkami określonego narodu i rodziny, lecz przede wszystkim jesteśmy członkami Bożej rodziny. Należymy do Jego Królestwa i jesteśmy Jego dziećmi. Nasza ojczyzna jest w niebie (Flp 3,1), gdzie mieszka nasz Ojciec.
 
Ojcze nasz
Pamiętajmy też, że mamy prawo nazywać Boga naszym Ojcem. Jest to jeden z ważniejszych wątków Kazania na Górze (patrz: Mt 5,16.45.48; 6,1.4.6.8.9.14.15.18.26; 7,11). Możliwość przyjścia do Boga w modlitwie i nazywania Go Ojcem świadczy o nieznanej w Starym Testamencie intymności naszego z Nim związku. To prawda, że również Stary Testament nazywa Boga Ojcem sierot (np. Ps 68,5), litościwym Ojcem (np. Ps 103,13), a nawet naszym Ojcem (Iz 63,16; 64,8), to jednak nie był to sposób, w jaki Żydzi zwracali się do Boga w codziennej modlitwie. Inaczej jest z nami. Możemy i mamy każdego dnia stawać przed tronem Jego Majestatu, nazywając Go „naszym Ojcem”.
 
Słowa „Ojcze nasz” stanowią też gwarancję Bożej miłości, ponieważ to sam Bóg chce, byśmy tak Go nazywali. A skoro ziemscy ojcowie z miłości dają nam dobre rzeczy, to o ileż bardziej możemy być pewni, że Ojciec, który jest w niebie, da nam to wszystko, czego potrzebujemy?
 
Świat zniekształcił prawdę o tym, że Bóg jest miłością. Tym bardziej musimy dołożyć starań, by właściwie zrozumieć Bożą miłość. Kiedy szatan kusił Adama i Ewę, zakwestionował Bożą miłość. Od tamtych czasów nic się nie zmieniło – twierdzenie, że Bóg nas nie kocha, pozostaje jednym z częściej spotykanych kłamstw diabła. Nasz Pan mówi, że mamy wierzyć w Boga, który jest naszym Ojcem w niebie, że mamy ufać Jego miłości i dobroci. Jeśli w modlitwie nazywamy Go Ojcem, to nie tak łatwo poddamy się zwątpieniu i zniechęceniu.
 
Słowa „Ojcze nasz” przypominają słowa apostoła Pawła, który w Liście do Galacjan napisał: „Wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze!” (Ga 8,15). To jeszcze lepiej wyjaśnia, dlaczego możemy nazywać Boga Ojcem – ponieważ adoptował nas do swojej rodziny. W ten właśnie sposób zwracał się do Boga Jezus, kiedy modlił się w Getsemane: „Abba, Ojcze! Ty wszystko możesz, oddal ten kielich ode mnie; wszakże nie co Ja chcę, ale co Ty” (Mk 14,36).
 
Który jesteś w niebie
Przychodzimy zatem do Boga z ufnością, że On kocha nas jak własne dzieci i słyszy nasze modlitwy. Musimy jednak pamiętać, że jest On też potężnym i pełnym chwały Stwórcą i Panem. Mówimy, że mieszka w niebie, ponieważ jest transcendentny. Jego wielkość idzie w parze z Jego ojcostwem. Jego świętość – z Jego miłością. Innymi słowy, Jezus mówi, byśmy stając przed Bogiem, nie zapominali o okazaniu należnego Mu szacunku.
 
Jednak nie chodzi tylko o przypomnienie, że Bóg jest od nas większy. Chodzi też o pociechę płynącą z zapewnienia, że nasz Ojciec jest Panem nieba i ziemi, suwerennym królem całej rzeczywistości, które nie tylko wysłuchuje nasze modlitwy, ale też chętnie na nie odpowiada. Mamy Ojca, który chce i może dać nam to, czego potrzebujemy, we właściwym czasie. Mamy Ojca, który w swej mądrości wie, kiedy nam odmówić, jeśli prosimy o złe rzeczy. Co więcej, mając Ojca w niebie, nie powinniśmy ograniczać się do próśb o codzienne, lecz małe sprawy. Możemy i mamy prosić Go także o wielkie rzeczy.
 
Kiedy w modlitwie przychodzimy przed Boga, który mieszka w niebie, to stajemy wobec osoby, której moc i chwała są nieskończone. Możemy jednak stać przed Nim pewni Jego ojcowskiej miłości i troski. Dlaczego mielibyśmy się lękać? Dlaczego nie mielibyśmy powierzyć Mu wszystkich naszych trosk i brzemion? Dlaczego nie prosimy Go o wielkie rzeczy – byśmy mogli oglądać chwałę Jego Królestwa i moc Jego Imienia? Jezus zachęca nas, byśmy właśnie to czynili, ufnie wołając do naszego Ojca, który jest w niebie.
 
III.
Modlitwa Pańska rozpoczyna się od słów, które mówią, kim jesteśmy i kim jest Bóg, abyśmy mogli zbliżyć się do Niego z właściwym nastawieniem serca i umysłu. Po tym wstępie następuje sześć próśb. Nie są to bezładnie zebrane prośby, lecz dokładnie przemyślane i wzajemnie powiązane. Dlatego zanim omówię każdą z nich z osobna, najpierw przedstawię ich wspólny wydźwięk.
 
Ogólna struktura Modlitwy Pańskiej jest jasna i prosta. Pierwsze trzy prośby dotyczą Boga, kolejne trzy – człowieka. Jednak warto zaznaczyć, że jedne i drugie wzajemnie się przenikają. Pierwsze trzy skupiając się na Bogu, dotykają też spraw ziemskich. Podobnie drugie trzy, choć skupiają się na człowieku, to jednak dotykają też spraw niebiańskich. Można więc powiedzieć, że modlitwa Ojcze nasz zakłada istnienie przymierza, czyli szczególnego związku opartego na miłości i obowiązku między Bogiem a człowiekiem.
 
Przymierzowa modlitwa
Ojcze nasz to modlitwa przymierzowa, ponieważ zakłada istnienie szczególnej relacji miłości między Bogiem a Jego ludem. Jest to jasne od samego początku, gdyż Modlitwa Pańska rozpoczyna się od słów: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie”. Również prośby modlitwy są konkretne i przymierzowe. Pierwsza prośba, „święć się imię Twoje”, może zostać spełniona tylko w połączeniu z drugą, „przyjdź Królestwo Twoje”. O tym zaś, co to znaczy, mówi kolejna prośba: „Bądź wola Twoja jak w niebie, tak i na ziemi”. Zatem modlitwa o to, by imię Boga zostało uświęcone, ściśle wiąże się z konkretnymi wydarzeniami w życiu narodów i jednostek. Z drugiej strony, dopóki wszystkie narody nie nauczą się szukać chwały Bożego imienia, dopóty Modlitwa Pańska nie zostanie w pełni wysłuchana.
 
Przymierzowy charakter Ojcze nasz widać też w tym, że prośba o uświęcenie Bożego imienia i prośba o błogosławieństwo dla ludzi wzajemnie się zakładają i uzupełniają. Jeśli zabiegamy o chwałę Bożą i jej manifestację między ludźmi, to tym samym zabiegamy o to, co dla ludzi najlepsze. Cóż bowiem lepszego może przydarzyć się ludzkiej rasie niż spełnienie się Bożych planów na ziemi?
 
Z drugiej strony, jeśli prosimy o codzienny chleb, to nie chodzi nam tylko o napełnienie żołądka, lecz o utrzymanie potrzebne do życia na chwałę Królestwa Bożego. Jeśli Bóg nie będzie naszym zaopatrzeniem, to nie będziemy w stanie wypełnić swego powołania.
 
Kiedy więc zabiegamy o sprawy Boże, to automatycznie zabiegamy o błogosławieństwo dla ludzi, a kiedy zabiegamy o błogosławieństwo dla ludzi, to jednocześnie szukamy Królestwa Bożego. Na tym polega przymierzowa modlitwa. Przekracza ona fałszywe twierdzenia filozofów i obnaża szalony egoizm pogan. Z jednej strony, filozofowie mówią, że prawdziwa moralność musi być całkowicie bezinteresowna. Cnotliwy człowiek czyni dobro ze względu na samo dobro, a nie w nadziei jakiejś nagrody ani ze względu na cokolwiek, co nie jest samym dobrem. Taka postawa może jawić się jako niezwykle szlachetna, jednak w gruncie rzeczy jest to kolejna próba uczynienia człowieka Bogiem.
 
Człowiek stworzony na obraz Boga i na Jego chwałę ma we wszystkim zabiegać o to, co jest miłe Stwórcy. Chrześcijańska etyka nie jest etyką abstrakcyjnego dobra, lecz międzyosobowych relacji.
Z drugiej strony, nie mamy modlić się jak poganie, którzy posługują się Bogiem dla własnych celów. Prawdziwa modlitwa szuka Boga, ponieważ jest wyrazem przymierzowej miłości.
 
Przymierzowy charakter Modlitwy Pańskiej widać także w jej odwołaniu się do Dekalogu oraz w ewangelicznym podsumowaniu Bożego Prawa. Pierwsze pięć przykazań Dekalogu skupiają się na Bogu, a kolejne pięć – na człowieku. W podsumowaniu Prawa podanym przez Jezusa (Mt 22,37-40) pierwsze i największe przykazanie mówi o miłości do Boga (5 Mj 6,5), zaś drugie o miłości bliźniego (3 Mj 19,18). Dziesięć Przykazań Mojżesza i Dwa Przykazania Jezusa są więc ze sobą ściśle powiązane podobnie jak sześć próśb Modlitwy Pańskiej. Szukanie w pierwszej kolejności Królestwa Bożego oznacza zabieganie o błogosławieństwo dla bliźniego.
 
Modlitwa i uwielbienie
Jedna z pięciu podstawowych ofiar składanych przez Żydów była tak zwana ofiara całopalna, choć w zasadzie powinniśmy mówić o ofierze wstępującej. Symbolizowała ona całkowite poddanie się ofiarodawcy Bogu. To jest też istotą nabożeństwa wyrażoną przez pierwszą prośbę Modlitwy Pańskiej: „Święć się imię Twoje”. Kiedy wypowiadamy te słowa, to ofiarujemy samych siebie naszemu Stwórcy i Panu, szukając Jego chwały i czci. Nie modlimy się bowiem: „Niech wszyscy ludzie chwalą Ciebie”, lecz: „Pomóż mi żyć i czcić Ciebie tak, jak to Tobie jest miłe”.
 
Przychodzenie do Boga w modlitwie wiąże się z tym, kim jesteśmy jako osoby stworzone na obraz Boga. Salomon powiedział, że Bóg „nawet wieczność włożył w ludzkie serca” (Kzn 3,11). Innymi słowy, Bóg stworzył nas dla siebie i włożył w nasze serca pragnienia, które tylko On jest w stanie zaspokoić. Sposobem, w jaki to czyni, jest modlitwa i uwielbienie.
 
Bóg tak stworzył człowieka, by odczuwał cielesny i duchowy głód. Bóg umieścił Adama w Ogrodzie w otoczeniu zwierząt i roślin. Jednak pierwszym głodem, jaki Adam poczuł, było pragnienie relacji z drugą osobą, z kimś takim jak on, z kim mógłby dzielić życie we wspólnocie z Bogiem. W opisie stworzenia widzimy, że pragnienie fizycznego pokarmu i pragnienie międzyludzkiej relacji są ze sobą powiązane i stanowią wyraz bardziej fundamentalnego pragnienia, a mianowicie głodu Boga.
 
O tym głodzie mówi też jedna z modlitw Dawida: „Boże! Tyś Bogiem moim, Ciebie gorliwie szukam, Ciebie pragnie dusza moja; tęskni do Ciebie ciało moje, jak ziemia zeschła, spragniona i bezwodna. Tak wyglądałem Ciebie w świątyni, by ujrzeć moc Twoją i chwałę Twoją, gdyż lepsza jest łaska Twoja niż życie. Wargi moje wysławiać Cię będą” (Ps 63,2-4).
 
Modlitwa Pańska mówi, że mamy w pierwszej kolejności szukać samego Boga, Jego chwały i Jego Królestwa. Jest tak, ponieważ Bóg jest naszym Stwórcą i Panem. Jest to też dobre dla nas ze względów psychologicznych. Tylko szukając Boga i znajdując w Nim ukojenie, możemy odnaleźć siebie. Tylko całkowicie poświęcając się Bogu, odnajdujemy ostateczny sens własnego życia. Tylko szukając Jego Królestwa, stajemy się tym, kim od początku mieliśmy być. Wbrew twierdzeniom wielu ludzi nasza osobowość i kreatywność wtedy rozwijają się najpełniej, kiedy najbardziej skupiamy się na Bogu. Wielbiąc Boga, dojrzewamy w Chrystusie i odkrywamy prawdziwą tożsamość.
 
Zatem Modlitwa Pańska rozpoczyna się od stwierdzenia, że przede wszystkim mamy szukać Boga. To On sprawił, że trawi nas głód, lecz On też ofiarował nam siebie samego jako duchowy pokarm: „Odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie” (Jn 6,35). Cdn.
 
Artykuł ukazał się na portalu www.berith.org pt. Lord’s Prayer. Tłumaczył Bogumił Jarmulak.